wtorek, 22 sierpnia 2017

Wenecja - praktyczne wskazówki



Na początku zeszłego tygodnia wróciliśmy z naszego kilkudniowego wyjazdu do Wenecji. Miasto ma dwa oblicza, jedno turystyczne, drugie senne i spokojne. Wystarczy tylko zgubić się w wąskich uliczkach z dala od turystycznego zgiełku. I właśnie taka Wenecja skradła moje serce. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami kilkoma praktycznymi wskazówkami, jak zorganizować taki wyjazd.

BILETY LOTNICZE

Lecieliśmy z Wrocławia liniami Ryanair, które lądują na lotnisku Treviso, oddalonym od Wenecji o ok. 40 km. Za bilety w dwie strony z bagażem podręcznym zapłaciliśmy 476 zł. 

TRANSPORT Z LOTNISKA

Bezpośrednio z lotniska do Wenecji jeżdżą autobusy ATVO. Bilet w dwie strony dla jednej osoby kosztuje 22 euro. Bilety można kupić w kasie na lotnisku.

Tańszą opcją, z której skorzystaliśmy, był dojazd autobusem nr 6 na dworzec kolejowy Treviso a później pociągiem do stacji Wenecja St. Lucia. Przystanek autobusowy znajduje się przed lotniskiem a bilet w jedną stronę kosztuje 1,30 euro (bilet kupiony u kierowcy kosztuje 2,50 euro). Bilety można kupić w kasie na lotnisku. Bilet kolejowy w jedną stronę kosztuje 3,30 euro (z Wenecji 3,60 euro). Za bilety dla dwóch osób w dwie strony zapłaciliśmy niecałe 20 euro.

KOMUNIKACJA MIEJSKA

W Wenecji nie ma transportu lądowego, dlatego najlepiej poruszać się pieszo. Innym sposobem poruszania się po Wenecji są tramwaje wodne vaporetto. Bilet ważny 75 minut kosztuje 7,50 euro. Za bilet jednodniowy zapłacimy 20 euro, za trzydniowy 40 euro a za bilet ważny siedem dni - 60 euro. Jeżeli mamy w planach zwiedzanie pobliskich wysp, takich jak: Murano czy Burano, a nie mamy ukończonych 29 lat, warto zaopatrzyć się w kartę Rolling Venice. Za trzydniowy bilet na wszystkie tramwaje wodne zapłacimy 28 euro.

Karta Venezia City Pass ma różne opcje (w zależności, co chcemy robić, możemy kupić kartę, dzięki której zwiedzimy za darmo najważniejsze zabytki Wenecji lub będziemy mieć zniżkę na transport wodny). Kartę można kupić przez Internet na tej stronie lub w specjalnych budkach znajdujących się przed dworcem kolejowym.

Pamiętajcie, że do jednego przystanku podpływają vaporetto kilku linii i jeżeli przed Wami znajduje się tłum ludzi, nie znaczy to wcale, że wszyscy płyną tym samym tramwajem co wy. Czasami trzeba się przepychać, zwłaszcza na bardziej uczęszczanych trasach.

NOCLEGI

Noclegi w Wenecji są drogie, nie ma co się czarować. Jeżeli chcemy oszczędzić na noclegu, warto poszukać zakwaterowania w Mestre (część lądowa Wenecji) lub w pobliskich miejscowościach. Wtedy jednak musimy liczyć się z codziennymi dojazdami. Nasz wyjazd był tak krótki, że naprawdę nie chcieliśmy tracić czasu na dojazdy i zdecydowaliśmy się na nocleg w samej Wenecji. Nocowaliśmy w hotelu We_Crociferi położonym w spokojnej dzielnicy, tuż przy samym nabrzeżu. Na dole znajduje się kawiarnia i bar, gdzie wieczorem można napić się wina a rano wypić filiżankę kawy z widokiem na kanał.




CO WARTO ZOBACZYĆ

Każdy z nas od wyjazdu oczekuje czegoś innego, więc nie będę pisała o topowych atrakcjach, które koniecznie trzeba zobaczyć. Wiecie, takie must have wyjazdu. W zamian pokażę Wam miejsca, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

Punkt widokowy w Galerii T Fondaco dei Tedeschi

Uwielbiam oglądać miasto z góry, widok dachów ma w sobie coś takiego, co zawsze mnie przyciąga. Dlatego też, za każdym razem, gdy jestem w nowym mieście, szukam odpowiedniego puntu widokowego. 

Taras widokowy znajdujący się w Galerii T Fondaco dei Tedeschi jest idealnym miejscem do oglądania panoramy Wenecji. Wstęp jest darmowy, ale na tarasie może znajdować się jednocześnie tylko 80 osób, więc najpierw musimy udać się do biura na czwartym piętrze i odebrać numerek z godziną wejścia. Jeżeli nie chcemy czekać, możemy zarezerwować odpowiadającą nam godzinę przez Internet, na tej stronie.



Palazzo Grimani

Jest to siedziba rodowa jednej z ważniejszych weneckich rodzin. Miejsce jest nieco zaniedbane i opustoszałe, przez co nie uświadczymy tutaj tłumu turystów. Dzięki temu można w spokoju cieszyć się atmosferą miejsca i podziwiać wyjątkową architekturę. Pałac u szczytu swojej świetności musiał sprawiać niesamowite wrażenie.





Serra dei Gardini

Szklarnia w Gardini powstała w 1894 roku, jako część projektu mającego na celu przeprojektowanie dużego obszaru zieleni, który nie cieszył się popularnością wśród mieszkańców ze względu na jego śródmiejskie położenie, z dala od centrum życia miejskiego. W latach dziewięćdziesiątych zaprzestano używania szklarni i budynek powoli zaczął popadać w ruinę. Na szczęście powstała inicjatywa, która przywróciła świetność temu miejscu. Teraz znajduje się tam kawiarnia i sklep z roślinami, odbywają się tutaj również różnego rodzaju eventy i wydarzenia kulturowe.

Szklarnia znajduje się w bardzo ciekawej okolicy. Położona jest przy parku Gardini, a dojdziemy tam, robiąc sobie spacer po promenadzie Riva degli Schiavoni.





PRZEJAŻDŻKA GONDOLĄ

Czymże by była Wenecja bez przepłynięcia kanału gondolą? Niestety nie jest to tania przyjemność. Półgodzinna przejażdżka kosztuje 80 euro. Po godzinie 19.00 cena wzrasta do 100 euro za 35 minut. Jednak nie żałuję tych wydanych pieniędzy, bo to przeżycie zostanie ze mną już do końca moich dni. A widok mostu Rialto z rzeki a nie oglądanie go przeciskając się pomiędzy turystami, robi ogromne wrażenie.




Mam nadzieję, że moje wskazówki przydadzą się Wam przy organizowaniu takiej wycieczki. Jeżeli będziecie mięli jeszcze jakieś pytania, to piszcie śmiało. Chętnie na wszystkie odpowiem.

sobota, 19 sierpnia 2017

strój dnia | czerwona sukienka Sugarfree

Słońce właśnie zaszło a ja nareszcie mam chwilę, żeby przejrzeć zdjęcia z Wenecji i podzielić się nimi z Wami. Opatulam się kocem, ponieważ wieczory robią się chłodne i w powietrzu powoli czuć jesień. Lato zbliża się ku końcowi. Otwieram wino przywiezione z podróży i od razu przenoszę się z powrotem do Włoch. Spoglądam na czerwoną sukienkę wiszącą na drzwiach szafy. Nie chcę jej jeszcze chować, ponieważ ona również przypomina mi o wspaniałych chwilach spędzonych w Wenecji. I chyba już zawsze tak będzie. Przedmioty mają moc przechowywania wspomnień.










sukienka: Sugarfree

poniedziałek, 31 lipca 2017

strój dnia | koszula w zielono-białe paski

Dzisiaj wyznaję moje konfekcyjne grzechy. Pokalałam swoją garderobę kolejną koszulą z Zary. Ta z poniższych zdjęć jest dokładnie taka sama, jak biała koszula z tego wpisu. Różnią się jedynie wzorem, tudzież żeby było bardziej światowo, printem. I skoro już się tak emocjonalnie przed Wami obnażam, to wyznam, że na tych dwóch egzemplarzach się nie skończy. W sprzedaży pojawił się niedawno model w biało-niebieskie paski i kusi za każdym razem, kiedy odwiedzam ten przybytek zła i rozpusty. Jestem słabą kobietą, puchem marnym i prędzej czy później się na nią skuszę. Stawiam, że raczej prędzej. Powinnam chociaż okazać skruchę i obiecać poprawę, ale nie mogę. Zakupu nie żałuję. 










 
koszula: Zara, spodnie: Mango, buty: H&M, torebka: Zofia Chylak