poniedziałek, 18 września 2017

strój dnia | sukienka maxi

Przed rozpoczęciem jesiennych wpisów powstrzymuje mnie... pogoda. Tak, tak moi drodzy, chociaż nadal mamy kalendarzowe lato, to już nawet jesień się na nas wypięła i pokazała środkowy palec. Chciałabym móc napisać, że mamy sweater weather, ale do tego nam daleko, bo od początku września jest zimno i ponuro. Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam słońce, chociaż podobno gdzieś w Polsce temperatura dochodzi do 25 stopni Celsjusza.

A ja tak bardzo pragnę tych jesiennych warstw, tej kraty, kapeluszy, nonszalanco narzuconego szalika i swetrów noszonych na koronkowe sukienki. Kolorowych liści spadających z drzew i szeleszczących pod stopami. Póki co, jest zbyt mokro i za zimno. Dlatego też przychodzę do Was z odgrzewanym kotletem i pokazuję zdjęcia w całkiem letniej sukience. Wiem, że odgrzewany kotlet nie smakuje zbyt dobrze, ale jak człowiek głodny to i takiego kotleta z chęcią zje.









sukienka: Milena Płatek

wtorek, 12 września 2017

strój dnia | spodnie z falbanami

Trochę ponad rok po ślubie zostałam słomianą wdową. Mąż wyjechał i nie będzie go przez tydzień. Czuję się niczym Kevin, który został sam w domu. Gwiazdka nadeszła w tym roku wcześniej. Nareszcie mogę robić te wszystkie rzeczy, których na co dzień nie mogę. Możliwości jest tyle, że nie wiem od czego zacząć. Mąż zrobił sobie wolne ode mnie, ja zrobiłam sobie wolne od gotowania, co za tym idzie, również od mycia naczyń, czego szczerze nie znoszę. Stwierdziłam, że trochę się porozpieszczam i czas spędzony w kuchni przeznaczę na coś przyjemniejszego, np. oglądanie vlogów. Mój mąż ma ostatnio uczulenie na youtube'a i skrzętnie wydziela mi czas, kiedy mogę oglądać vlogi. Najczęściej wtedy, kiedy nie ma go w domu. Mogę również w spokoju delektować się ciastem i nie usłyszę "przecież mieliśmy się zdrowo odżywiać i nie jeść słodyczy" a także "podziel się". Chociaż istnieje szansa, że po powrocie mąż mnie nie rozpozna, tak się roztyję. W końcu mam nieograniczony dostęp do łazienki, mogę godzinami okupować wannę, bez ciągłego popędzania, bo "ktoś inny również chce z niej skorzystać". Śpię w poprzek łóżka i nie muszę z nikim dzielić się kołdrą.

Niestety, wraz z nadchodzącym zmrokiem zmieniamy klimat i nagle rodzinna sielanka zamienia się w sceny rodem z filmów Hitchcocka. Nic na to nie poradzę, że po zmroku zamieniam się w małą blondynkę w wielkim pustym domu. A wszyscy doskonale wiemy jak kończą małe blondynki, które zostają same. I chociaż dom wcale nie jest duży, to do głosu dochodzą wszystkie moje irracjonalne lęki. Zamknęłam się na wszystkie możliwe zamki i pilnie nasłuchuję każdego najdrobniejszego dźwięku. Śpię przy włączonym świetle, zawinięta w kołdrę niczym burrito a telefon trzymam nie dalej, niż na wyciągnięcie ręki. Mam nadzieję, że tydzień szybko minie.












koszula, spodnie: Zara

piątek, 8 września 2017

książkowe nowości - czyli co przeczytałam w sierpniu



Dzisiaj przychodzę do Was z listą książek, które udało mi się przeczytać w sierpniu. Jak na wakacyjne lektury przystało, większość jest lekka i przyjemna. 

1. "Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać" Erling Kagge

Zanim opiszę Wam książkę, chciałabym przybliżyć Wam trochę postać samego autora. Erling Kagge jest pierwszym człowiekiem, który samotnie dotarł na Biegun Południowy, zdobył szczyt Mount Everest i dwukrotnie przepłynął Ocean Atlantycki. Te wszystkie samotne wyprawy zaowocowały niezwykłymi rozważaniami na temat ciszy. W książce znajdziemy odpowiedź na trzy pytania: „Czym jest cisza? Gdzie ją odnaleźć? Dlaczego w dzisiejszych czasach jest ważniejsza niż kiedykolwiek dotąd?”. Codziennie jesteśmy bombardowani milionem informacji, otaczają nas najróżniejsze bodźce słuchowe i zapachowe. Wysyłane komunikaty zagłuszają się i za wszelką cenę próbują przyciągnąć naszą uwagę. Nic dziwnego, że czasami czujemy się tym wszystkim przytłoczeni. A mimo wszystko boimy się ciszy. Ja sama często szukam ciszy, kiedy potrzebuję odpocząć, złapać oddech i nabrać dystansu do pewnych spraw. Jednak przez cały czas uczę się szukać ciszy wewnątrz mnie, bo wiem, jak łatwo cisza może zamienić się w pułapkę.

Książka skłania do refleksji, pokazuje że czasami warto się zatrzymać i wyciszyć. Wsłuchać się w głąb siebie i otaczającą nas przyrodę.
 
2. "Jakoś to będzie. Szczęście po polsku" Beata Chomątowska, Dorota Gruszka
Książka powstała jako odpowiedź na duńskie hygge i miała pokazać, jak wygląda szczęście według Polaków. Filozofia hygge jest bardzo spójna i podaje nam gotowe sposoby na poprawę jakości naszego życia. „Szczęście po polsku” nie definiuje filozofii szczęścia panującej w naszym kraju, ale zawiera opis Polaków w pigułce. Opisuje nasze cechy narodowe, tradycje, wierzenia ludowe oraz to, co nas wyróżnia na tle innych krajów. Znajdziemy w niej również informacje o niezwykłych miejscach w Polsce i wizytówkach naszego kraju, takich jak ceramika bolesławiecka czy Fiat 126p.

3. "Cabin porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcu świata"
Cabin Porn powstał jako internetowy projekt grupy przyjaciół, którzy budowali własne domy (a raczej chatki) i ciągle poszukiwali nowych inspiracji. Takim sposobem powstała kolekcja zdjęć, do której swoje cegiełki dokładały nowe osoby z całego świata. 

Książka zawiera zdjęcia domów, własnoręcznie wzniesionych przez ludzi, którzy chcieli odciąć się od cywilizacji i znaleźć się bliżej natury. Zdjęcia dopełniają reportaże, które opowiadają o właścicielach poszczególnych chat, ich marzeniach, podjętych decyzjach oraz zmianie stylu życia. Zawierają również szczegóły techniczne powstawania kolejnych projektów.

Moim ulubionym rozdziałem jest ten o domkach na drzewach. Od dziecka marzyłam, żeby mieć własny domek na drzewie, zawsze fascynowało mnie to, jak to jest mieszkać dziesięć metrów nad ziemią. Jeżeli chcecie wiedzieć jak to jest i jak do takiego domku można wjeżdżać rowerem, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę.

4. "Przewodnik wędrowca. Sztuka odczytywania znaków z natury" Tristan Gooley
To najbardziej wyczekiwana przeze mnie propozycja tegorocznego lata. Jeżeli lubicie piesze wędrówki, to ta książka przypadnie wam do gustu, ponieważ jest to przewodnik, który pokazuje jak odczytywać znaki z natury. Uczy nas uważności i tego, że nawet najdrobniejsze szczegóły mogą mieć ogromne znaczenie. 

Ta książka tak bardzo mi się spodobała, że przygotowałam dla Was bardziej szczegółową recenzję. Niedługo pojawi się na blogu.

5. "Lagom. Szwedzka sztuka życia" Linnea Dunne
Po przeczytaniu książki „Skandynawski sekret. 10 prostych rad, jak żyć szczęśliwie i zdrowo” (recenzję znajdziecie tutaj), poczułam niedosyt i chciałam dowiedzieć się więcej na temat lagom. Dlatego też, jak zobaczyłam, że wyszła nowa książka w tym temacie, to od razu po nią sięgnęłam. Lagom oznacza w sam raz, czyli nie za dużo ani nie za mało. Pokazuje, żeby nie brać zbyt wiele, żeby nie marnować i nie szkodzić naszej planecie, jednocześnie ciesząc się z życia. Szwedzkie społeczeństwo idealnie obrazuje filozofię zrównoważonego stylu życia. 

Książka ta opisuje jak działa szwedzkie społeczeństwo i czym się charakteryzuje. Szwedzi są bardzo świadomymi konsumentami, zastanowią się dwa razy zanim coś wyrzucą i nigdy nie kupują na zapas. Bardzo spodobała mi się idea sklepu bez opakowań. Chcąc zrobić zakupy, zabierasz ze sobą słoiki i inne pojemniki, dzięki czemu nie przynosisz do domu kolejnych plastikowych śmieci. 

Podczas czytania książki dało się zauważyć, że Polacy i Szwedzi mają kilka wspólnych cech. Łączy nas zamiłowanie do korzystania z darów natury. Chętnie chodzimy do lasu, zbieramy grzyby i owoce leśne, a także przygotowujemy słoiki na zimę. Praca w ziemi również sprawia nam ogromną radość, zarówno Polacy, jak i Szwedzi, uwielbiają spędzać czas na działkach.Dzięki tej książce, trochę lepiej udało mi się poznać Szwedów.