niedziela, 26 czerwca 2016

Koronkowa sukienka Manifiq&Co w wersji na co dzień i na wieczór



Nie jestem zwolenniczką kupowania ubrań specjalnie pod jedną konkretną imprezę, jednak po latach bez żadnych większych wyjść, w mojej szafie nie znalazłam nic, co nadawałoby się na specjalną okazję. W tym roku szykowały mi się dwie imprezy i chciałam kupić jedną sukienkę, którą mogłabym wykorzystać również na co dzień, a nie odwiesić do szafy. Wyruszyłam, więc w poszukiwaniu sukienki idealnej i bardzo się rozczarowałam. W sklepach nie było dosłownie nic, co spełniałoby moje wymagania. Jedyne ładne sukienki były białe, ale wyznaję zasadę, że biały kolor jest zarezerwowany dla panny młodej, dlatego z góry je skreśliłam. 

Byłam naprawdę zrezygnowana i w końcu udało mi się trafić na przepiękną koronkową sukienkę od Manifiq&Co. Czasu było naprawdę mało, żeby zamawiać przez Internet, ale Panie ze sklepu spisały się niesamowicie i sukienka dotarła do mnie w ekspresowym tempie. Przymierzyłam ją w domu i od razu wiedziałam, że to jest to.







Tak, jak wspominałam wcześniej, szukałam sukienki, którą mogłabym wykorzystać również na co dzień. Ta urocza koronkowa sukienka idealnie nadaje się na wieczór i specjalne okazje, ale wystarczy dobrać do niej odpowiednie dodatki i śmiało możemy wykorzystać ją w codziennych stylizacjach. 

Jeżeli chcemy zmienić jej elegancki charakter, szpilki zamieniamy na płaskie buty (w moim przypadku były to espadryle w paski), do tego słomiany kanotier i całość nabiera romantycznego, mniej oficjalnego charakteru.








sukienka: Manifiq&Co, szpilki, espadryle i koszyk: Mango, kapelusz: HatHat

czwartek, 23 czerwca 2016

I znów nadeszło lato

I znów nadeszło lato. Rozgrzana słońcem skóra sprawiła, że zapomnieliśmy o ostatnich sześciu miesiącach. Wraz z rosnącą temperaturą, wspomnienia o zimie zaczynają blednąć. Śnieg, deszcz, plucha i zimno przenikające do kości, zdają się być tylko złym snem. 

Każda pora roku rządzi się własnymi prawami. Każda ma własne, niepowtarzalne rytuały. A ja je skrzętnie kolekcjonuję. W lecie uwielbiam:
- owoce na śniadanie, obiad i kolację,
- chodzenie boso po trawie, plaży i rozgrzanych deskach molo,
- twarz usianą piegami,
- szorty, espadryle i słomkowe kapelusze,
- nocne koncerty świerszczy,
- różowe zachody słońca.









top: Mango, spodnie: OVS

niedziela, 12 czerwca 2016

jak zacząć denerwować się przed ślubem

Na dwa miesiące przed ślubem, moja podświadomość próbuje sprawić, żebym zaczęła się denerwować. Codziennie od tygodnia, mam sny związane z tym dniem i nie są to sny zbyt optymistyczne. W jednym, na dwa dni przed ślubem, postanowiłam ściąć włosy i przefarbować je na buraczkowo, w innym na lekcjach tańca, instruktor stwierdza, że nie pasujemy do siebie i dobiera nam innych partnerów, w kolejnym okazuje się, że nie wyszło ani jedno zdjęcie z tego dnia.

Po takiej dawce emocji, budzę się wykończona i muszę sama siebie przekonywać, że wszystko będzie dobrze. Chociaż nie zawsze jest łatwo. Zwłaszcza, gdy organizacją w większości zajmuję się sama. Zwłaszcza, gdy wymyśliłam, że większość dekoracji zrobimy własnoręcznie, bo nie mogłam znaleźć takich, które by mi odpowiadały. Zwłaszcza, gdy okazało się, że właśnie skończył się sezon na kwiaty, które wybrałam do ślubnego wianka i bukietu. Zwłaszcza, gdy.... mogłabym tak jeszcze długo i to na jednym wydechu. 

Czy są tutaj kobiety, które mają już za sobą ten wyjątkowy dzień? Czy macie jakieś rady, jak nie denerwować się przed ślubem? Bo na to, jak zacząć się denerwować, wpadłam już dawno.











top: OVS, spódnica: Gina Tricot, szpilki: Prima Moda