poniedziałek, 21 lipca 2014

śmietanka i wanilia

Człowiek ma różne priorytety, dla jednych najważniejsze jest zdrowie, dla innych duża rodzina, jeszcze inni chcą zarabiać mnóstwo pieniędzy i jeździć na luksusowe wczasy. Ja od półtorej tygodnia marzę tylko o tym, żeby się wyspać. Jednak mój sąsiad bardzo skutecznie mnie tego snu pozbawia. Sąsiad robi remont, a że jest lato i słońce wschodzi o dość wczesnej porze a cisza nocna kończy się o godzinie 6.00, to o 6.05 w ruch zostają puszczone pierwsze maszyny. W szczególności upodobał sobie piłę i spawarkę. I pełen zapału tak sobie tnie, piłuje i stuka. A ja codziennie rano zostaję brutalnie pozbawiona dwóch godzin snu, bo raz obudzona, zasnąć już nie zdołam. Nie żebym nie próbowała, ale na ten hałas nie pomagają nawet zatyczki do uszu, które sprawdzają się w tak ekstremalnych warunkach jak chrapanie mojego psa. Zapytacie pewnie czy nie da się jakoś rozwiązać tego problemu? Sąsiad człowiek kulturalny, grzecznie się go poprosi i przestanie hałasować o tak wczesnej godzinie. Otóż nie, sąsiad ma dwa metry wysokości, jest szeroki w barach a jak krzyczy na swoją córkę, żeby się nie puszczała to słychać go na końcu ulicy. Już niejednego zalotnika ze swojej posesji przegonił używając przy tym tubalnego głosu i tępego, płaskiego narzędzia, więc wolę nie podchodzić do niego bliżej niż jest to konieczne. Nie widząc wyjścia z sytuacji, bezsilnie przewracam się z boku na bok, po dziesięciu minutach daję za wygraną i wstaję z łóżka. Po czym następuje błoga cisza.








top: Natalia Siebuła skirt and wedges: Mango, bag:DKNY

piątek, 11 lipca 2014

Kim chciałam być w dzieciństwie (ale się nie udało)

Kiedy jest się dzieckiem pytanie: "kim chcesz zostać jak dorośniesz?" słyszy się przynajmniej raz dziennie. Mały człowiek wysilał się, żeby ładnie odpowiedzieć a dorośli, nie wiedzieć czemu, zawsze się wtedy śmiali. Na liście najbardziej pożądanych przez nas zawodów niezmiennie królowały: strażak, policjant, nauczycielka czy dziennikarka. Ja miałam nieco ambitniejsze plany. Chciałam być:

1. Czarodziejką z Księżyca
Zawsze po szkole z wypiekami na twarzy czekałam na kolejny odcinek. Z koleżankami bawiłyśmy się w czarodziejki (każda z nas miała inny kolor włosów, więc była tą czarodziejką, do której pasowały). Płakałam, kiedy umierały moje ulubione postacie. To anime było tak nieodłączną częścią mojego codziennego życia, że postanowiłam, że również zostanę czarodziejką. Będę walczyła ze złem, używała magicznego diademu i wypowiadała kwestię: "moon crystal power, make up" (zawsze po angielsku).

2. piosenkarką
Chyba nie zdziwi ten wybór nikogo, kto wychował się na muzyce Britney Spears, Aqua, Spice Girls, Dj Bobo czy Backstreet Boys. Żebyście widzieli te wszystkie układy choreograficzne godzinami ćwiczone przed lustrem. Byłam mistrzem wygibasów i znałam na pamięć wszystkie piosenki ulubionych zespołów. Tylko ze śpiewaniem szło mi jakoś gorzej, darłam się niesamowicie. Do tej pory śpiewam wyłącznie, gdy jestem sama, bo gdy zaczynam to wszyscy uciekają.

3. uczniem Hogwartu
Od małego uwielbiałam czytać i zawsze, gdy przeczytałam coś nowego, próbowałam wcielić w życie jakąś część książki. A seria o Harrym Potterze dawała wielkie pole do popisu. Do dziś pamiętam jak razem z siostrą bawiłyśmy się w Hogwart. Chodziłyśmy na lekcje czarnej magii, warzyłyśmy różne eliksiry, wybierałyśmy własną różdżkę i uczyłyśmy się run. A po cichu zawsze marzyłam, że pewnego dnia sowa przyniesie mi list do prawdziwej Szkoły Magii i Czarodziejstwa.

4. Tomkiem Wilmowskim
O nie moi drodzy, ja nie chciałam być jakimś tam podróżnikiem, ja chciałam być samym Tomkiem. Byłam w nim zakochana do szaleństwa, był moim bohaterem i chciałam przeżywać takie same przygody jak on.

I zawsze chciałam mieć jednorożca.







top: Mango, trousers: Klaudia Filipiak, sandals: Avarcas

poniedziałek, 7 lipca 2014

Lous Nagoya Dress

Latem, wygoda staje się głównym wyznacznikiem przy doborze strojów. Przez długi czas wydawało mi się, że im więcej odkryję, tym będzie mi chłodniej. Niestety, taka metoda w zupełności się nie sprawdziła. Teraz wybierałam luźniejsze ubrania z przewiewnych materiałów, do tego dobieram wygodne skórzane sandały.

Lekka sukienka Lous wykonana z bawełny lacoste to idealny wybór na upalne dni. Z pozoru prosta, prawdziwy skarb skrywa na plecach. Bo to właśnie dekolt w literę V sprawia, że prosta forma nabiera zupełnie innego charakteru. Do sukienki dobrałam białe skórzane sandały Avarca Pons. Są to ręcznie robione, tradycyjne buty z Minorki, które cechuje prostota i wygoda. Sandały przeszły już chrzest bojowy i wiem, że nie rozstanę się z nimi do końca lata.









dress: Lous, sandals: Avarca