niedziela, 22 maja 2016

wiosna w głowie i na dworze

Po raz kolejny potwierdziło się, że jestem na baterie słoneczne. Dni pełne słońca dają tak wiele pozytywnej energii. Przez kapryśny maj, dopiero dzisiaj poczułam tak naprawdę, że jest wiosna (a lato wychyla się już zza rogu). Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do takich, które wspomina się po latach. Nie działo się nic ważnego a  było idealnie. Rozłożyłam koc w ogrodzie, zabrałam ze sobą książkę i oddałam się lekturze. W zasięgu mojego wzroku biegał pies, który raz po raz wpadał na mnie z impetem. Rozgrzaną słońcem skórę chłodziłam lemoniadą z nasionami chia. Po brodzie spływał mi sok z arbuza. Rozkojarzona przez promienie słoneczne, zapomniałam posmarować twarz kremem z filtrem i po chwili moją twarz ozdobiły pierwsze piegi. Prawie lato.










sukienka: Zara (kupiona w sh)

czwartek, 12 maja 2016

Włochy na weekend: Bergamo



Ostatnie kilka tygodni naprawdę dało mi w kość i tylko myśl o zbliżającej się weekendowej wycieczce do Włoch, trzymała mnie w całości. Potrzebowałam kilku dni na złapanie oddechu a ten wyjazd obfitował w cudownie powracające samopoczucie.

Słońce, piękne widoki i włoska gościnność pozwoliły mi naładować baterie.














W ostatnim poście informowałam Was jakie mamy kulinarne plany co do tego wyjazdu. Chcieliśmy objadać się pizzą i lodami. Plan wykonany w 100%.  W szczególności upodobaliśmy sobie małą lodziarnię na Starym Mieście - Stekko il gusto del gelato. Owocowe lody podbiły nasze serce - moje zdobyły te o smaku marakui a Łukasza o smaku zielonego jabłka.

Kolejnym miejscem wartym polecenia jest kawiarnia Bottego Caffe Cacao. Wystrój idealnie trafił w mój gust, obsługa była naprawdę sympatyczna a ich wypieki wprost rozpływały się w ustach. Na wspomnienie ich sernika aż cieknie mi ślinka.








Większość czasu zajmowały nam spacery, a że Bergamo jest małym miastem, po dwóch dniach czułam się jak u siebie - znałam rozkład jazdy autobusów, wiedziałam która droga prowadząca do hotelu jest najkrótsza i gdzie najlepiej robić zakupy spożywcze.

Kolejną rzeczą, zaraz po brukowanych uliczkach, która sprawiła, że Bergamo tak bardzo przypadło mi do gustu, było to, że w mieście jest tak bardzo zielono. Domowe ogródki ozdobione krzakami róż, aleje pełne kasztanowców, kwitnące bzy i rododendrony, sprawiały że w powietrzu unosił się upajający zapach. Co chwilę przystawałam, zamykałam oczy i głęboko oddychałam.

















sobota, 7 maja 2016

trzy kolory: beżowy, biały, czarny

Dzisiaj zostawiam Was z szybkim strojem dnia, bo jestem w trakcie zbierania się na włoskie śniadanie. Plan na weekend to długie, leniwe spacery, jedzenie pizzy i lodów. Nie będziemy sprawdzać telefonów ani patrzeć na zegarek. Nie będziemy nigdzie się śpieszyć. Podpatrzyłam u Włochów jeszcze jeden sposób na spędzanie wolnego czasu - będziemy siedzieć na ławce i się całować. Godzinami.










bluzka: Gina Tricot, spodnie: Zara, botki: Carini, czapka: Asos