czwartek, 26 marca 2015

powrót "Mody na sukces"

Nadszedł wiekopomny dzień dla Polski (i nie, wcale nie mam na myśli tego, że H&M uruchomił sklep internetowy). Moda na sukces powraca do naszego kraju. Kiedy w grudniu TVP ogłosiła, że po 20 latach zaprzestaje emisji serialu, wieść ta zmroziła miliony widzów. Niektórym trudno było wyobrazić sobie życie bez tego serialu. Jednak pomimo rozżalenia i pisania listów do stacji telewizyjnych, nie udało się powstrzymać tej tragedii. Serialowy licznik zatrzymał się na 6047 odcinku. I wydawało się, że ma tak pozostać już na zawsze. Na szczęście od środy ponownie będziemy mogli śledzić burzliwe losy rodziny Forresterów. Niestety serial nie będzie już emitowany w telewizji a jedynie przez player.pl. Jeżeli wasze babcie w ostatnim czasie zaczęły wykazywać szczególne zainteresowanie Internetem, wiedzcie że coś się dzieje. Coś, co zwie się Modą na sukces.

PS. I nie zapomnijcie zaznaczyć w kalendarzu, że 1-go kwietnia nie będziemy obchodzić prima aprilis. Tego dnia będziemy świętować triumfalny powrót Mody na sukces. I kto wie, może prezydent ustali ten dzień dniem wolnym od pracy?






top: sh, spodnie: H&M, płaszcz: sheinside, buty: Bronx

wtorek, 24 marca 2015

5 nieprzyjemnych oznak zbliżania się wiosny

Z tytułu posta może wynikać, że nie cieszę się z nadejścia wiosny. Cieszę się bardzo, ale wiosna to nie tylko "czas na wiosenne porządki w szafie", "jak odświeżyć garderobę na wiosnę", "wiosenna pielęgnacja ciała" czy "propozycje wiosennych stylizacji" i ciągłe czytanie o tym samym staje się po prostu nudne. Dlatego postanowiłam podejść do tematu wiosennego od drugiej strony. I o ile z całego serca cieszę się, że zima się skończyła, tak bardzo nie cierpię początków sezonu wiosennego. A winę ponosi za to:

1. Wariująca pogoda
Rano temperatura na minusie, po południu jest już kilkanaście stopni powyżej zera. W zimowej kurtce zaczynamy się pocić, w ramonesce jeszcze zamarzamy. Świeci słońce, ale zimny wiatr wieje nam w uszy. Człowiek nie wie jak ma się ubrać, a w takich warunkach pogodowych bardzo łatwo o przeziębienie.
 
2. Kocie gody
Bardzo lubię koty, ale ich zawodzenie jest po prostu nie do zniesienia. Zwłaszcza, gdy do kotki sąsiada schodzą osobniki niewiadomego pochodzenia, które uważają się za panów mojego podwórka, korytarza i klatki schodowej. I zawsze przebiegają ci pod nogami wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewasz.
 
3. Sezon pylenia
Wiosną zaczyna się sezon pylenia i dla alergików najbliższe miesiące są prawdziwą tragedią. Ja na szczęście nie jestem uczulona na żadne rośliny, ale w mojej rodzinie są takie osoby i powiem wam, że widok opuchniętych oczu i cieknącego nosa do najprzyjemniejszych nie należy.

4. Wiosenne przesilenie
Niby robi się coraz cieplej, dni są coraz dłuższe i świeci słońce, a ja jestem ciągle zmęczona, niewyspana, nie mam na nic siły i mam problemy z koncentracją. Nie zawsze tak jest, ale w tym roku dopadł mnie już syndrom zmęczenia wiosennego.

5. Tony śmieci
Kiedy słońce przyjemnie grzeje, mamy ochotę wybrać się na spacer do lasu, parku czy nad rzekę. Niestety w podziwianiu piękna przyrody przeszkadzają nam walające się wszędzie śmieci. Naprawdę nie mogę zrozumieć, dlaczego niektórzy zamiast do kontenera czy na wysypisko wywożą śmieci do lasu.








sukienka, spodnie, szpilki: Mango, płaszcz: sheinside

niedziela, 22 marca 2015

sobota w zdjęciach: kontury. wrocławskie targi sztuki użytkowej i festiwal food trucków

Pierwszego dnia wiosny Browar Mieszczański oferował zarówno coś dla ciała jak i dla ducha, ponieważ odbywały się tam dwie imprezy: kontury. wrocławskie targi sztuki użytkowej i festiwal food trucków. Pogoda dopisała, więc z prawdziwą przyjemnością spędziliśmy ten dzień na świeżym powietrzu. Mam nadzieję, że Wy również spędziliście ten weekend tak przyjemnie.










Wrocławscy Ulicożercy: Festiwal Food Trucków i Zascnego Piwa powoli staje się wrocławską tradycją. W sobotę odbywała się już druga edycja tej imprezy (pierwsza miała miejsce w październiku, moją relację możecie przeczytać tutaj) i planowane są już kolejne. Bardzo się cieszę, że taka inicjatywa ma miejsce we Wrocławiu, ponieważ jestem fanką dobrego, ulicznego jedzenia.



Oprócz znanych już nam z pierwszej edycji imprezy food trucków takich jak: Happy Little Truck, Bratwursty, Bud-Ka mobilna naleśnikarnia, Momo-Smak Kuchnia Tybetańska czy Wurst Kiosk było kilka nowych samochodów z jedzeniem, więc nasze kroki skierowaliśmy tam, gdzie jeszcze nie mieliśmy okazji zjeść. Na pierwszy ogień poszły słowackie langoshe w wersji na słodko i wytrawnej z food trucka Lubish Langosh. Placki tak nam posmakowały, że wróciliśmy po dokładkę zdając sobie sprawę z tego, że nie będziemy mieli już miejsca w brzuchach, żeby skosztować czegoś innego.



W zeszłym roku wielką furorę robiła kanapka z ozorem wołowym z food trucka 4 Kółka i Bułka, więc stwierdziłam, że jak tylko będę miała okazję to muszę jej spróbować. Kanapka była mocno chrzanowa, ale bardzo dobra. Łukasz tradycyjnie skusił się na hamburgera. Tym razem wybrał ostrego Dirty Sanchez z nachosami z food trucka The Beef Brothers. Dla mnie był zdecydowanie za ostry, ale Łukaszowi smakował. 

Najedzeni poszliśmy zobaczyć, co dzieje się w Leżakowni. A odbywały się tam kontury. wrocławskie targi sztuki użytkowej. Kilkadziesiąt stoisk przedstawiało naprawdę bogatą ofertę mebli, wyposażenia wnętrz, oświetlenia, porcelany, biżuterii, książek oraz różnego rodzaju rękodzieła.





Zielona Wrona to projekt Sylwii Wrony - architekt krajobrazu. Na stoisku mogliśmy podziwiać przepiękne kompozycje roślinne. Te w żarówkach zrobiły na mnie szczególne wrażenie.

Skoro już jesteśmy przy roślinach, to nie sposób nie wspomnieć o Kwiatowni. Jest to wrocławska kwiaciarnia, która w swojej ofercie ma kwiaty cięte, rośliny doniczkowe oraz akcesoria dekoracyjne. Nie jestem za bardzo zorientowana w tematyce wrocławskich kwiaciarni, ale te bukiety skradły moje serce i na pewno w niedalekiej przyszłości odwiedzę Kwiatownię.






Dużym zaskoczeniem, ale również wielką przyjemnością było dla mnie spotkanie Anity, z bloga aifowy. Zawsze, kiedy spotkam na żywo kogoś, kogo znam z wirtualnego świata bardzo się denerwuję i rzadko podchodzę do tej osoby. Tym razem przełamałam swoją nieśmiałość i podeszłam, żeby się przywitać i porozmawiać. Anita prowadzi swoją firmę MerryMeet.Me, która ma w swojej ofercie biżuterię, lusterka i toaletki. Najnowszymi produktami są tablice dla dzieci i szklane lampiony. Wszystko robi na żywo jeszcze większe wrażenie, niż wtedy, kiedy ogląda się zdjęcia.







Decotive to concept store z autorskimi plakatami i fotografiami.





Terre de Couleurs to przedmioty dekoracyjne cechujące się prostotą i naturalnymi materiałami.