piątek, 20 stycznia 2017

Relacja z Bali cz. 2. | Pura Tirtha Empul, Pura Gunung Kawi i Monkey Forest


Dzisiaj mam dla Was kolejną relację z naszej podróży poślubnej na Bali. Pierwszą część możecie przeczytać tutaj. Tego dnia wybraliśmy się do miejscowości Tampaksiring, żeby zobaczyć dwie świątynie: Tirtha Empul ze świętymi źródłami oraz grobowce królewskie Gunung Kawi.

W świątyni Pura Tirtha Empul znajduje się czczone przez Balijczyków święte źródło. Z jego powstaniem wiąże się pewna legenda. Zły król Mayadanawa, który posiadał moce umożliwiające mu zmianę we wszystko, co tylko chciał, ogłosił że jest bogiem. Nakazał oddawanie sobie czci i zabronił składania darów innym bogom. Prawdziwi bogowie straszliwie się rozgniewali i wypowiedzieli wojnę Mayadanawie. Na pole bitwy wybrano teren obecnej świątyni. Kiedy wojska bogów dotarły na miejsce, spragnieni żołnierze napili się wody ze źródła i umarli, ponieważ król Mayadanawa zatruł je. Bóg Indra chcąc ratować swoich żołnierzy wbił w ziemię kostur i z tego miejsca wystrzeliło święte źródło obmywając ciała żołnierzy i przywracając ich do życia. Wojska bogów zwyciężyły a przy źródle powstała świątynia Tirtha Empul, którą odwiedzają Balijczycy, żeby obmyć się w jej wodach, uważając że mają one moc uzdrawiania.









Podczas wizyty w świątyni natrafiliśmy na odbywające się nabożeństwo. Nie można było podchodzić do modlących się, żeby im nie przeszkadzać, ale z odpowiedniej odległości mogliśmy przyglądać się ceremonii i składaniu darów.








Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy tego dnia była świątynia Pura Gunung Kawi. Kompleks znajduje się w dolinie rzeki Pekerisan a sama świątynia jest położona w kanionie. Żeby do niej dotrzeć trzeba zejść po kilkudziesięciu kamiennych schodach (niestety byliśmy już tak zmęczeni, że zapomnieliśmy policzyć ile dokładnie ich było). Na szczęście wędrówkę umilał nam malowniczy widok tarasów ryżowych.

Największą atrakcją świątyni są wykute w skale reliefy, uważane za grobowce syna króla Udayana, jego żon i kochanek. Nie jest to potwierdzone przez archeologów, ponieważ w tym miejscu nie znaleziono żadnych szczątków. Całe miejsce zrobiło na mnie ogromne wrażenie.











W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na świeżego kokosa i ryżowy deser podawany w liściu bananowca. Po takim wysiłku wszystko smakowało wybornie.




Z Tampaksiring do Ubud mieliśmy jakieś 30 minut jazdy, więc postanowiliśmy pojechać do miasta, żeby zobaczyć Monkey Forest i zrobić zakupy na targu.
Do atrakcji turystycznych ze zwierzętami podchodzimy bardzo podejrzliwie, zwłaszcza w Azji, gdzie zwierzęta często są bite, głodzone i przywiązywane łańcuchami. Zdecydowaliśmy się na odwiedzenie Monkey Forest, ponieważ małpy biegają swobodnie po całym terenie, nie są trzymane w klatkach i mają dobrą opiekę.












Na koniec dnia poszliśmy jeszcze na lokalny targ, żeby kupić jakieś pamiątki. Jestem zwolenniczką przywożenia z wakacji praktycznych pamiątek, dlatego też kupiliśmy kawę, herbatę i przyprawy. Kupiliśmy również kadzidełka i teraz za każdym razem kiedy je zapalam, przenoszę się myślami do tego magicznego miejsca.









Powoli będziemy żegnać się z Bali. Została mi do przygotowania jeszcze jedna fotorelacja. Tymczasem życzę Wam cudownego weekendu. 

4 komentarze: