piątek, 12 września 2014

biały | czarny



Grypa i przeziębienie wyzwalają we mnie najgorsze cechy. Nagle zmieniam się w Smerfa Marudę, którego ulubionym zdaniem jest: nie cierpię... (wpisać jakiekolwiek słowo). Płaczliwo-jęczącym tonem narzekam na absolutnie wszystko. Że nie mogę leżeć, bo bolą mnie mięśnie, że cieknie mi z nosa, że herbata wystygła. Robią się ze mnie ciepłe kluchy, które nie pójdą do kuchni zaparzyć nową herbatę, bo przecież jestem taka chora, taka biedna i taka nieszczęśliwa. A skoro ja jestem nieszczęśliwa, to cały świat (czyt. wszyscy domownicy) muszą się o tym dowiedzieć. Co najmniej kilka razy dziennie. Na szczęście stan ten trwa średnio dwa razy w roku po kilka dni. W innym przypadku mogłabym skończyć jak Kakofoniks (wiecie, w grę wchodzi wiązanie i kneblowanie). Bo czy ktokolwiek lubił Smerfa Marudę?








sukienka (tutaj w roli bluzki): Lous, spódnica: Messo, szpilki: Shoes Zone

12 komentarzy:

  1. Czy już wspominałam, że uwielbiam Twoje stylizacje? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No proszę, Nagoya dała radę jako bluzka i pasuje jak ulał. Co ja mogę napisać? Rewelacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie wyszło tak przez przypadek, ale bardzo przypadło mi do gustu to połączenie ;)

      Usuń
  3. Spódnica - rewelacyjna w moim stylu

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesień idzie, więc można pomarudzić :)
    Piękną masz spódnicę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, ale tylko troszkę. Za dużo marudzenia dla nikogo nie jest dobre ;)

      Usuń
  5. ja!
    ja lubiłam Smerfa Marudę! od zawsze!
    i lubię do dziś!

    przyszłam tu z Modnej Polki, pochwalić - bo lubię chwalić.
    prostota, klasa i smak - cenię to od zawsze i cenić będę dalej!

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Spódnica!!! Cały zestaw piękny!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo kobieco.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś tak piękna i seksowna,że nie można sie na Ciebie napatrzeć.

    OdpowiedzUsuń