island life

 
Życie na wyspie płynie własnym, niepowtarzalnym rytmem. Czas zwalnia do tego stopnia, że tracę rachubę dni. Zasypiam przy dźwięku fal uderzających o brzeg. Budzą mnie odgłosy poranka.
Słodkie, leniwe dni. Stopy pokryte drobinkami piasku, skóra lepka od morskiej soli i włosy zmierzwione wiatrem. Spragniona dotyku ciepła, wystawiam twarz do słońca, które ospale rozlewa się po moim ciele. Później przypłacę to piegami na nosie i ramionach, ale teraz lgnę do tego upragnionego ciepła. Zamykam oczy. Biorę głęboki oddech. Jestem. Czuję.











Komentarze

Prześlij komentarz