poniedziałek, 23 lutego 2015

walentynkowy weekend w Pradze


Szczerze powiedziawszy, nie jestem wielką zwolenniczką ani przeciwniczką Walentynek i zazwyczaj w ten dzień nie obdarowujemy się prezentami a po prostu miło spędzamy razem czas. Jednak w tym roku mój (teraz już) narzeczony zaplanował dla nas coś specjalnego i walentynkowy weekend spędziliśmy w Pradze. Swoimi wrażeniami chciałam podzielić się z Wami od razu po powrocie, ale w tym tygodniu zupełnie nie miałam czasu, a przejrzenie wszystkich zdjęć (zrobiłam ich ponad 2 tys.) trochę mi zajęło. Mam nadzieję, że nie będzie to dla Was dziwne, że o Walentynkach piszę ponad tydzień później. 

Weekend rozpoczęliśmy przepysznym śniadaniem w Cafe Savoy a następnie nasze kroki skierowaliśmy ku Zamkowi Praskiemu, po drodze mijając Wyspę Kampa, gdzie można podziwiać m.in. rzeźbę Davida Cernego - ogromne niemowlęta z brązu.











Spacerując po Wyspie Kampa, nie sposób nie natrafić na "most miłości", gdzie zakochani wieszają swoje kłódki. Spotkaliśmy tam sympatyczną młodą parę, która chcąc sobie dorobić, stworzyła kilka kłódek ozdobionych postaciami z modeliny (każda sztuka była inna). Po krótkiej rozmowie, daliśmy się na mówić i na moście zawisła nasza niepowtarzalna kłódka z misiami. Jeżeli kiedyś będziecie tamtędy przechodzić, dajcie znać czy nadal tam wisi.








Tuż przy samym Moście Karola, natrafiliśmy na festiwal jedzenia (niestety nigdzie nie znalazłam informacji z nazwą festiwalu i czy była to jednorazowa akcja, czy może jest to impreza cykliczna), więc zatrzymaliśmy się na grzane wino i trdelnik (lub jak kto woli trdlo), czyli tradycyjne czeskie ciasto obsypane cukrem i cynamonem.





















Nie ukrywam, że Praga najpiękniej wygląda, kiedy patrzy się na nią z góry, więc za każdym razem wspinam się na jakieś wzgórze (tym razem było to wzgórze zamkowe), żeby podziwiać ten cudowny widok. Zresztą, coś musi być na rzeczy z tymi dachami, ponieważ w Paryżu ten widok również skradł moje serce.













Nie wiem dlaczego, ale ta różowa kamienica od razu skojarzyła mi się z filmem Grand Hotel Budapest.

Wolicie Pragę za dnia czy nocą? Ja nie mogę się zdecydować, ale o każdej porze jest równie magiczna. Podczas naszego wieczornego spaceru natrafiliśmy na pokaz multimedialny z okazji Dnia Onkologii Dziecięcej. Cała inscenizacja pokazywała jak beztroskie dzieciństwo może zmienić się w jednej chwili. Było to naprawdę chwytające za serce przedstawienie.













Niedzielę przeznaczyliśmy głównie na zwiedzanie różnego rodzaju muzeów, ale o tym opowiem Wam następnym razem, ponieważ co za dużo, to nie zdrowo i nie chciałabym zamęczyć Was taką ilością zdjęć (a jak ja dorwę w swoje ręce aparat, to robię zdjęcia jak szalona).

7 komentarzy:

  1. Ale piękna wycieczka. Byłam już w Pradze, nie raz, ale po Twoich zdjęciach zapragnęłam wybrać się tam znowu. Genialny pomysł na celebrowanie Walentynek

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh so beautiful! Incredible! Amazing pictures!

    Surely someday visit this beautiful city. Some of it I've seen in my dreams ... and I drew this cake ...http://vkusnosbety.blogspot.com/2012/06/blog-post.html

    I'm so glad that I came across this post! She had a beautiful day with your boy! Let love is always in your heart!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you for this lovely comment. You're very nice. I saw your cake, is beautiful. You have a great talent.

      Usuń
  3. Praga jest naprawdę piękna, zwłaszcza nocą :) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Pragę, to przepiękne miasto :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamordowane wiszące świnki? Serio, to jest takie fajne?

    OdpowiedzUsuń
  6. B ładnie Ci w jasnym płaszczu i do tego w czarnych rękawiczkach.

    OdpowiedzUsuń