czwartek, 15 stycznia 2015

Afrykarium we Wrocławiu



Afrykarium to jedna z największych inwestycji wrocławskiego Zoo. Jest to kompleks przedstawiający różne ekosystemy związane ze środowiskiem wodnym Czarnego Lądu. W 19 akwariach i basenach możemy podziwiać m.in. zwierzęta zamieszkujące rafę koralową Morza Czerwonego, rzekę Nil, jeziora Malawi czy dżunglę dorzecza Kongo.

Od momentu otwarcia Afrykarium pod koniec października, jakoś nie mogłam zebrać się, żeby tam zajrzeć. Przerażały mnie te dzikie tłumu, o których tyle słyszałam. W końcu ciekawość zwyciężyła i kilka dni temu wybraliśmy się tam z Ł. na randkę. Zapobiegawczo, postanowiliśmy przyjść dokładnie o godzinie otwarcia. Było to świetne posunięcie, bo gdy wychodziliśmy zaczynał robić się już spory tłum.









Największą atrakcją oceanarium jest 18-metrowy akrylowy tunel, gdzie zobaczymy żółwie, rekiny, płaszczki i inne ryby z Kanału Mozambickiego. Innymi mieszkańcami Afrykarium są m.in. hipopotamy, pingwiny, kotiki, krokodyle czy manaty. Nie wiem dlaczego, ale ubzdurałam sobie, że będzie tam wielki rekin w stylu żarłacza. Wiecie, taki z ogromnymi szczękami. Oczywiście, nie było go i dlatego pozostałe rekiny wydawały mi się po prostu malutkie.






Największe wrażenie zrobiły na mnie płaszczki, które wyglądały jakby miały niezły ubaw z tych wszystkich obserwujących je ludzi (ich pyszczki wyglądały na uśmiechnięte). Wkurzone rybki również należą do moich faworytów. Niestety, nie udało mi się wypatrzeć błazenków, do których mam ogromny sentyment od czasu obejrzenia bajki "Gdzie jest Nemo". I oczywiście, nie było dużego rekina, co było dla mnie wielkim rozczarowaniem. Za to ptaki latające swobodnie nad naszymi głowami, okazały się dla mnie sporym zaskoczeniem.












Wybierając się do Afrykarium spodziewałam się czegoś naprawdę niesamowitego (pewnie przez to, że jego otwarcie było tak bardzo nagłośnione) i trochę rozczarowałam się wielkością samego obiektu i ilością zamieszkujących go stworzeń. Oczywiście, wiem że mieszkańców będzie przybywać, ale przechodząc z jednej sali do kolejnej miało się wrażenie, że miejscami jest naprawdę pusto i nazwa Afrykarium jest trochę na wyrost.

Na szczęście bilet do Afrykarium obejmuje również zwiedzanie Zoo i naprawdę miło spędziłam czas. Byłam zafascynowana pływającymi nad moją głową rybami, płaszczkami i innymi stworzeniami i na ich widok cieszyłam się bardziej, niż niejedno dziecko, które akurat zwiedzało to miejsce. Jeżeli będziecie we Wrocławiu, to naprawdę warto wybrać się do Afrykarium, bo w Polsce nie ma takiego drugiego miejsca.

4 komentarze:

  1. NA mojej liście do zwiedzenia we Wro :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie, bardzo przyjemne miejsce, ale spodziewałam się trochę więcej. Na pewno są tam miejsca, które są jeszcze niezagospodarowane (pomieszczenia na górze, nad pingwinami), więc powinno być tylko lepiej. A, i baseny, do których można wkładać łapki i dotykać zwierzęta, były puste!
    Zauważyłam też, że tłum przerzedza się w okolicach obiadowych. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetnie, uwielbiam takie miejsca..

    OdpowiedzUsuń