czwartek, 18 grudnia 2014

miss katastrofa

W moim życiu nastała harmonia. Taka od linijki. Jeden wspaniały tydzień, zastępuje taki, o którym chciałoby się natychmiast zapomnieć. Poniedziałek to taka magiczna granica, było dobrze i nagle coś zaczyna iść źle. Niczym za sprawą magicznej różdżki katastrofa goni katastrofę, wszystkie poczynione plany biorą w łeb, a jeden siniak zastępuje kolejny. Chyba jestem największą niezdarą, jaką widziała ta planeta. Tylko ja potrafię potknąć się o własne spodnie, idąc kopnąć się butem w kostkę czy wejść czołem prosto w drzwi (otwarte, w tę cieńszą końcówkę). Dodajmy do tego pobitą miskę (dzięki mnie, w domu ostały się całe dwie), zafarbowaną bluzkę (bo ktoś oczywiście nie zauważył tych bardzo rzucających się w oczy czerwonych majtek) i posłodzenie kawy solą i mam w kieszeni tytuł "miss katastrofa". Na szczęście, według zasady prawdopodobieństwa, przyszły tydzień powinien być lepszy. No i w końcu będę miała choinkę. Mam tylko nadzieję, że podczas ubierania nie przewróci się na mnie.







sukienka i torebka: sh, sweter: Stradivarius, kozaki: Bruno Premi

12 komentarzy:

  1. Zachwycona Twoimi postami kupiłam w końcu te wysokie kozaki Bruno Premi (tylko, że na niskim obcasie). Genialne są i nawet da się je znaleźć w rozsądnej cenie. Pięknie wyglądasz jak zawsze, inspirujesz :)
    Myślę, że poziom niezdarności mamy bardzo zbliżony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, super :) Mam nadzieję, że będą dobrze Ci się sprawować. Nie widziałam wersji z niskim obcasem, ale mój tylko wygląda na bardzo wysoki, a naprawdę są to bardzo wygodne buty i dobrze się w nich chodzi.

      Usuń
    2. Wyglądają dokładnie tak: http://www.casu.pl/kozaki-bruno-premi-f3707x.html Twoje też tu są 20 zł droższe, ale ostatecznie zdecydowałam, że mimo wszystko niższy obcas będzie praktyczniejszy (chociaż trudna to była decyzja :))

      Usuń
    3. Nie znałam wcześniej tej strony ;) Twoje też świetnie wyglądają, a niższy obcas na pewno będzie praktyczniejszy.

      Usuń
  2. Fajne są te kozaczki! CHyba coś wisi w powietrzu, bo ja też mam ten tydzień koszmarny.

    OdpowiedzUsuń
  3. to się nazywa graślactwo - <3
    jesteś więc jak ja (i Aschaaa - przyznała się w ostatnim poście, że też jest ^^) graślakiem!
    graślaki są graślate, czyli wszystko im z rąk leci, ciągle się przewracają, przypalają się żelazkiem w czasie prasowania, jak jedzą to kruszą, jak gotują to wszystko rozsypują... a na pytania dlaczego tak się dzieje rozkładają bezradnie swoje łapeczki, zwijają usta w podkówkę i kręcą głową, bo nie wiedzą ;P

    witaj w klubie graślaków!

    :D

    daj pyska!

    (i oddaj spódnicę - z torebką razem, bo śliczna!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje ;) Odkąd zaczęłam prowadzić bloga, ciągle dowiaduję się nowych rzeczy. Chociaż szczerze powiedziawszy, nie za bardzo podoba mi się to słowo :p A co do spódnicy, to w sumie jest sukienka, ale w roli spódnicy sprawdza się równie dobrze.

      Usuń
  4. CUDOWNIE!! JAK ZAWSZE NA NAJWYŻSZYM POZIOMIE!
    TA SPÓDNICA JEST OBŁĘDNA!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny look, spódnica jest rewelacyjna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny splot ma ten sweter, muszę takiego poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sexy w tych kozakach..

    OdpowiedzUsuń