poniedziałek, 1 grudnia 2014

Koco-szalik czy szaliko-koc?

Wraz ze spadkiem temperatur, moje dobre samopoczucie również się zmniejsza. Endorfiny ulatują z mojego organizmu z każdym lodowatym powiewem wiatru i nawet czekolada nie pomaga w zwiększeniu ich liczby. Na szczęście czekolada ma kilku pomocników, dzięki którym jakoś udaje mi się przeżyć ten ciężki czas. Po pierwsze - świąteczna atmosfera (samych świąt, jako takich nie lubię, ale uwielbiam towarzyszącą im otoczkę). Z niecierpliwością wyczekiwałam pierwszego grudnia, żeby z czystym sumieniem zacząć dekorować pokój. W tym roku kupiłam mnóstwo świeczek i światełek, więc będzie bardzo przytulnie. I nareszcie skończyłam prezent dla mojego Ł., który zawsze powtarza, żebym mu nic nie kupowała, więc staram się zrobić coś własnoręcznie. Przygotowanie czegoś dla ukochanej osoby daje mi ogromną satysfakcję.

Po drugie, wielkie koco-szale, bez nich nie przetrwałabym zimy. A im szalik większy tym lepiej. Ten z poniższych zdjęć jest idealny. Jest duży, miękki i można się nim owinąć na wiele sposobów. Kiedy wychodzę z domu w takim rynsztunku wiatr już nie krzywdzi mojej twarzy.

Po trzecie, Instagram. A właściwie ten konkretny profil. Taki słodki pyszczek sprawia, że nawet kiepski dzień stanie się, chociaż odrobinę lepszy. Zaleca się ostrożne dawkowanie (przedawkowanie grozi szerokim uśmiechem, niekontrolowanym chichotem i głupkowatym wyrazem twarzy). 

Smakowe wersje ulubionej kawy (i wszystkie te ciepłe napoje, których nie pijemy przez pozostałą część roku, np. napój imbirowy czy grzaniec). Latte pierniczkowa, korzenna czy o smaku miodu i migdałów? Ciężki wybór, bo wszystkie są tak samo pyszne. A jak dostaniemy ją na wynos w świątecznym kubku, to ze zmarzniętym nosem, ale ciepłymi dłońmi możemy spacerować wśród straganów jarmarku bożonarodzeniowego. I tak wracamy do pierwszego punktu...








 
szalik: Gyalmo, marynarka: sh, spodnie: Mango, torebka: Zuzia Górska

8 komentarzy:

  1. o, i kolejna która mnie takim szalem kusi i namawia do tego, bym i ja sobie taki sprawiła ;P
    i też paskiem upięty!
    bardzo mi się takie szala upięcie ostatnio podoba, ale na mnie - niestety - straszy ;P

    co do nazewnictwa - jak dla mnie, to i jedno i drugie ;P
    jak zwał to cudo tak zwał, grunt że rzeczywiście całkiem można się owinąć ;P

    P.S. ale te świeczki to pachnące? lubię świeczki, które są kolorowe, ale nie pachną ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno nie nosiłam szalika w ten sposób, bo ja to lubię pozawijać się w różne rzeczy ;) Jednak jest to fajna alternatywa dla zwykłego 'owijania' się. Ja dla zapachu wolę palić woski i najczęściej kupuję zwykłe białe świeczki, które później wsadzam w różne świeczniki.

      Usuń
  2. Genialny pomysł na szal, bardzo podoba mi się to !

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie, a torebka obłędna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki to kolor na ich stornie? Popiel?

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, popiel. To dokładnie ten szal: http://gyalmo.com/szale-melange/34-szal-himalajski-gyalmo-popiel.html

    OdpowiedzUsuń