wtorek, 30 września 2014

Maybelline: historia rodziny, która stworzyła Maybelline


Chyba każda z nas, chociaż raz używała jednego z tuszy do rzęs firmy Maybelline. Ja sama często do nich wracam, dlatego ucieszyłam się, kiedy dowiedziałam się o książce "Maybelline", dzięki której mogłabym poszerzyć swoją wiedzę na temat historii tej marki. Połączenie marketingu i kosmetyków zapowiadało się ciekawie. 

Tusz do rzęs Maybelline, jak większość kultowych wynalazków, powstał przez przypadek. W 1915 roku Mabel Williams podczas gotowania przypaliła sobie rzęsy i brwi. Żeby jakoś ukryć ten przykry wypadek, przygotowała miksturę ze spalonego korka, węgla i wazeliny, która miała ukryć brak włosków, a tym, które zostały, nadać połysk i blask. Jeden z jej braci, Tom Lyle Williams, był pod wrażeniem efektu, jaki dała ta sprytna, kobieca sztuczka. Zauważył również, że oczy kobiety są jej wizytówką. I tak narodził się pomysł, żeby sprzedawać kobietom miksturę, która uczyni je jeszcze piękniejszymi. Kilka tygodni później powstała pierwsza mascara Lash-Brow-Ine.

Początki powstania firmy i jej pierwszych produktów, są dość szeroko opisane, po czym wszystko zaczyna się skupiać na rodzinie i jej barwnych losach. Im więcej się czyta, tym mniej jest kosmetyków a więcej skandali, intryg i prywatnego życia każdego z członków rodziny. Wszystkie ważniejsze wydarzenia, które znacząco wpłynęły na losy firmy, są zawarte w książce, jednak to trochę za mało. Liczyłam, że dowiem się więcej na temat produkcji kosmetyków, o wewnętrznych zmianach zachodzących w firmie czy o marketingu stosowanym na przestrzeni lat (początkowo Maybelline stosowała wyłącznie sprzedaż wysyłką, co zmieniło się w ciągu kilku lat).

Tom Lyle Williams był chłopcem z małego miasteczka, który dzięki determinacji, ciężkiej pracy i twórczemu umysłowi stworzył wielkie imperium kosmetyczne. Jednak z "Maybelline" nie poznamy wielu szczegółów funkcjonowania tego imperium. Książkę czyta się bardziej jak barwną powieść o losach jednej rodziny na tle burzliwej historii XX wieku, niż jak historię jednej z największych na świecie marek kosmetycznych. Za mało tutaj marketingu i kosmetyków, czyli tego, na co liczyłam sięgając po tę pozycję. Znajdziemy za to dobrze nakreślony obraz społeczeństwa oraz zmian zachodzących w obyczajowości w okresie I i II Wojny Światowej.

5 komentarzy:

  1. wow nawet nie wiedziałam, że jest taka książka. brzmi ciekawie. chyba do niej zerknę.

    http://coeursdefoxes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. brzmi ciekawie! z chęcią przy okazji poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobra recenzja, niezdradzająca zbyt wielu szczegółów, ale zachęcająca. Pomimo wad, które wymieniłaś, chętnie sięgnę po tę książkę. Świetny post, nie wiedziałam, że wyszła taka pozycja! Dzięki :)

    Pozdrawiam!
    VANILLAMADNESS.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam Twój tekst z przyjemnością. Wreszcie wiem skąd wzięła się nazwa firmy! Nie wiedziałam, że to oni wymyślili tusz do rzęs :) I przyznam, że nigdy żadnego nie miałam. Mój pierwszy był marki Max Factor :)

    OdpowiedzUsuń