środa, 30 listopada 2016

red swimsuit

Dzisiaj przygotowałam dla Was kolejną stylizację prosto z Bali. Chociaż ciężko nazwać stylizacją kostium kąpielowy. Jednak to właśnie kostium kąpielowy był najczęściej noszoną przeze mnie częścią garderoby, podczas naszego wyjazdu. Od jakiegoś czasu bikini zamawiam na Aliexpress, ponieważ wybór jest naprawdę duży i ceny są atrakcyjniejsze (nawet po ostatnim ogromnym wzroście kursu dolara) niż w sieciówkach. Trzeba tylko dokładnie sprawdzać rozmiary i wziąć poprawkę na czas realizacji zamówienia. Na szczęście wszystkie swoje wyjazdy planuję z dużym wyprzedzeniem i na kilka dni przed planowaną podróżą mam wszystko dopięte na ostatni guzik.











strój kąpielowy: Aliexpress

niedziela, 27 listopada 2016

Sekretne życie Chanel No. 5 | Pierwsza biografia najsłynniejszych perfum świata




Jako miłośniczka książek, przeczytałam już kilkanaście biografii znanych ludzi, historycznych miejsc i wielkich marek, jednak biografii perfum jeszcze nie czytałam. Dlatego, jak tylko zobaczyłam tę książkę na półce w księgarni, od razu po nią sięgnęłam, tym bardziej, że książka opowiada historię jednych z najsłynniejszych zapachów świata. Zapachu, który jest symbolem luksusu i kobiecości od prawie 100 lat. Mowa oczywiście o Chanel No. 5.

Zapach Chanel No. 5 kojarzy się z czymś kosztownym i zmysłowym. Jednak, paradoksalnie jest to zapach sierocińca w Aubazine, w którym dorastała Coco (wtedy jeszcze nazywana Gabrielle). Tworząc te perfumy, Coco Chanel zawarła w nich wszystkie symbole-klucze, które towarzyszyły jej w tamtym okresie i które później ją kształtowały. Zapach ten zawiera w sobie buzie wyszorowane szarym mydłem, obrusy piętrzące się w kredensach, bielone ściany, upojnie pachnące kwiaty rosnące na wzgórzach okalających opactwo.

Codzienne prace wykonywane w klasztorze, surowość i porządek, przeobraziły się u Coco w obsesję na punkcie czystości i minimalizmu, a także liczby pięć. Aubazine było wypełnione symbolami i numerologią. Liczba pięć była uważana za symbol ludzkiego przeznaczenia. Była to liczba istoty rzeczy. Gabrielle głęboko wierzyła, że stanowi ona jej przeznaczenie.

Kolejną rzeczą, która ukształtowała Coco Chanel, były jej skomplikowane relacje z mężczyznami. Miłością jej życia był Arthur "Boy" Capel, który ostatecznie ożenił się z inną kobietą. Po jego tragicznej śmieci, Coco pogrążyła się w pracy. Chciała stworzyć coś, co pokazałoby jej dotkliwą stratę i było zapisem historii jej życia. Jako środek przekazu Coco wybrała perfumy.

Zanim jednak powstał zapach Chanel No. 5, Coco bardzo starannie przygotowała się do jego stworzenia. Była zafascynowana sztuką perfumeryjną i tym, co zapach mógł powiedzieć o kobiecie. Na początku XX wieku dominowały perfumy kwiatowe o rozpoznawalnym zapachu jednego kwiatu. Najczęściej była to róża, gardenia, lilia czy bez. Łatwo się domyślić, że takie perfumy nie spodobały się Coco. Według niej, nie były tajemnicze. " Kobiety to nie kwiaty. Dlaczego miałyby chcieć pachnieć jak kwiaty? (...) kobieta powinna pachnieć jak kobieta, a nie jak kwiat". I właśnie takiego zapachu poszukiwała.

Zapach Chanel No. 5 nie powstałby, gdyby nie perfumiarz Ernest Beaux. To właśnie jego Coco zdołała namówić na współpracę, co wcale nie było takie proste. Ernest się wahał, ponieważ Coco była dopiero trzecim projektantem w historii, który zajął się branżą perfumeryjną i był to dla Ernesta nieznany grunt. W końcu się zgodził i przygotował dla Coco dziesięć próbek zapachu. Podczas testowania spodobał jej się zapach umieszczony w fiolce numer pięć. To było jak przeznaczenie. Coco Chanel od razu wiedziała, jak nazwie swoje perfumy.


 
Coco Chanel, lata dwudzieste

Po stworzeniu perfum, pozostało jeszcze zaprezentować je szerokiej publiczności. Znając charakter Coco Chanel, nie mogło odbyć się to w standardowy sposób. Coco postanowiła zaprosić do ekskluzywnej restauracji Ernesta oraz kilkoro znajomych, wiedząc że w szczycie sezonu, restauracja będzie pełna najelegantszych kobiet. Coco spryskała ukradkiem powietrze wokół stolika i obserwowała reakcję przechodzących obok ludzi. Perfumy Chanel No. 5 nie przypominały popularnych w tamtym czasie zapachów, więc wywarły na gościach restauracji piorunujące wrażenie.

Kolejnym posunięciem mającym na celu rozreklamowanie perfum, było rozdawanie próbek zapachu, jako świątecznych prezentów najbardziej lojalnym klientom. Kiedy damy wracały do butiku po kolejną butelkę, Coco udawała, że to był jedynie drobny upominek i nigdy nie przyszłoby jej do głowy, żeby sprzedawać perfumy. Jednocześnie prosiła klientki o radę czy powinna kupić więcej flakoników tego zapachu. Tym samym podsycała plotki na temat wprowadzenia perfum na rynek. Ostatecznie Chanel No. 5 pojawiły się na półkach butików bez rozgłosu w 1921 roku i sprzedawały się błyskawicznie bez żadnej reklamy.

Przedstawiłam Wam początki historii najsłynniejszych perfum świata. Dalsze losy Chanel No. 5 są równie fascynujące, zwłaszcza to, co działo się podczas II Wojny Światowej, kiedy wydawałoby się, że sprzedaż perfum powinna zmaleć, a zamiast tego wzrosła. Nie będę Wam jednak zdradzać wszystkiego, za to serdecznie zachęcę do lektury, ponieważ jest to naprawdę dobrze napisana biografia.

czwartek, 24 listopada 2016

strój dnia | wełniane ponczo

Zanim pokażę Wam kolejne wakacyjne zdjęcia z letnimi stylizacjami, chciałam podzielić się z Wami bardziej jesiennym zestawem. Wyjeżdżając, martwiłam się, że ominie mnie polska, złota jesień. Zdjęcia z kolorowymi liśćmi w tle, kiedy słońce przebija się przez korony drzew należą do moich ulubionych i zawsze wyczekuję tego momentu jesieni. W tym roku takich momentów było zdecydowanie za mało. Na szczęście podczas naszej nieobecności pogoda w Polsce była naprawdę paskudna, więc nie było czego żałować.

Zdjęcia zrobiliśmy jeszcze przed wyjazdem, kiedy ponczo jako okrycie wierzchnie sprawdzało się idealnie. Ponczo jest świetną alternatywą dla płaszczy. Jest również wielofunkcyjne. W zależności od materiału, z jakiego jest wykonane, może być ogromnym szalem lub narzutką. Kiedy zrobi się zimniej, wcale nie musimy rezygnować z poncza. Możemy założyć je na płaszcz uzyskując świetny, warstwowy look.










koszula: H&M, spodnie: Zara, ponczo: sh, botki: Mango

czwartek, 17 listopada 2016

biała sukienka i staw z nenufarami

Chciałam dzisiaj pokazać Wam przepiękne miejsce, które znajduje się w miejscowości Candidasa. Na staw z nenufarami natrafiliśmy, kiedy wybraliśmy się na pierwszy spacer po przylocie. Było już późne popołudnie i słońce chyliło się ku zachodowi a staw wyglądał po prostu magicznie (zdjęcie możecie zobaczyć na moim Instagramie). Od razu postanowiłam, że muszę wykorzystać tę scenerię do zrobienia zdjęć na bloga. Jenak przez cały nasz pobyt nenufary nie chciały rozkwitnąć. Straciłam już nadzieję, że zobaczę lilie w pełnym rozkwicie, jednak po nocnej ulewie kwiaty rozkwitły. Zdjęcia zrobiliśmy ostatniego dnia. Bali zrobiło nam pożegnalny prezent.














 sukienka: Zara, sandały: H&M

poniedziałek, 14 listopada 2016

Bali - mix zdjęć z Instagrama

 

Za nami 24 godziny w podróży, drastyczna zmiana klimatu (z 30 stopni Celsjusza do -4 stopni) i zmiana strefy czasowej. Właśnie wróciliśmy z naszej wycieczki na Bali. Zanim podzielę się z Wami obszerną relacją z wyjazdu, przygotowałam dla Was mix zdjęć z Instagrama.

Spędziliśmy dwa tygodnie w bardzo przytulnym hotelu Relax Beach Resort w miejscowości Candidasa. Resort składa się z kilku dwuosobowych domków. Miejsce jest bardzo kameralne i spokojne.

 
Jedzenie - jeden z ważniejszych punktów naszej wycieczki. Przez cały pobyt nie zjedliśmy niczego, co by nam nie smakowało, chociaż miejsca wybieraliśmy przypadkowo. Po jakimś czasie nauczyliśmy się, że im mniejszy warung i bardziej prymitywne warunki, tym jedzenie jest smaczniejsze.
 
Najbardziej będzie mi brakowało codziennej porcji świeżych owoców i soków, które były przepyszne. Owoce w Azji mają zupełnie inny smak. Na punkcie marakui zupełnie oszalałam.



1. Pastelowe zachody słońca. // 2. Na plażę mieliśmy dosłownie kilka kroków, wystarczyło zejść po schodach. // 3. Wycieczka łódką. Mąż nurkował a ja podziwiałam widoki. W tle jeden z balijskich wulkanów - Batur.



Będąc na Bali, oprócz spędzania czasu na plaży, warto wybrać się na zwiedzanie wyspy. Widoki są niesamowite. Najpopularniejszym środkiem transportu są skutery, jednak lewostronny ruch i zupełnie inna kultura jazdy, skłoniły nas do korzystania z usług lokalnych kierowców.



Część czasu spędziliśmy na zupełnym relaksowaniu się na plaży i przy hotelowym basenie. Wieczorami, woda w basenie była nadal ciepła i po kolacji nadal chętnie z niego korzystaliśmy.


Będąc w Ubud, odwiedziliśmy Monkey Forest. Spacerowanie wśród małp i obserwowanie ich z bliska to naprawdę ciekawe doświadczenie. Te urocze zwierzęta na pewno pojawią się jeszcze w bardziej obszernej relacji.


Najbardziej byłam ciekawa, jak na żywo wyglądają pola ryżowe. Muszę Wam powiedzieć, że jest to widok zapierający dech w piersiach. Jak tylko zamknę oczy, w mojej głowie pojawia się wschód słońca na polach ryżowych. Jechaliśmy na wycieczkę nad wodospad i akurat mijaliśmy pola ryżowe, kiedy zaczęło wschodzić słońce. Chmury i słońce, odbijające się w tafli wody. Coś niesamowitego. Niestety było to w takim miejscu, że nie było możliwości, żeby zatrzymać się i zrobić zdjęcie, jednak ten widok zostanie już na zawsze w moim sercu i umyśle.

Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam podobają i nabraliście ochoty na więcej. Bali to moja miłość od pierwszego wejrzenia i na pewno jeszcze tam wrócę. Mam tylko nadzieję, że stanie się to prędzej, niż później.