środa, 24 czerwca 2015

internetowe pochłaniacze czasu

Internet to straszny pochłaniacz czasu. Nawet nie potrafię zliczyć ile razy, kiedy miałam coś zrobić, siadałam przed komputerem i przepadałam, bo przecież przeglądanie stron z różnymi bzdurami było ważniejsze. Kiedy nie mam pomysłu na post, zaczynam przeglądać inne blogi w poszukiwaniu inspiracji a i tak kończy się to tym, że stracę kilka godzin i nic nie napiszę. Kiedy tylko mogę, staram się spędzać wolny czas inaczej niż przed komputerem, ale są takie strony, które zawsze zabierają mi więcej czasu niż powinny. Zaliczają się do nich:

1. media społecznościowe...
a w szczególności Facebook, którego przeglądanie stało się kompulsywnym nawykiem, nad którym nie panuję. Wchodzę na stronę kilka razy dziennie, chociaż wiem, że nic nowego tam nie znajdę.

2. zdjęcia kiziaków
Małe kotki, pieski, sarenki, żółwie, kameleony - to nie ma znaczenia. Jeżeli natrafię w sieci na zdjęcia kiziaków, które są totalnie rozczulające, potrafię spędzić godziny na ich przeglądaniu. Przy okazji piszczę i wydaję inne nieartykułowane dźwięki, ale najczęściej jestem wtedy sama, więc nie muszę obawiać się potępiających spojrzeń.

3. Pinterest
No cóż, mam słabość do pięknych zdjęć. A kiedy znajdują się w jednym miejscu, posegregowane tematycznie i można je przewijać bez końca, wtedy wiadomo, że przepadałam co najmniej na pół dnia.

4. Soup.io
Alternatywą dla wyżej wymienionego jest portal soup.io, gdzie oprócz zdjęć dodawane są również cytaty, gify i krótkie filmiki. A że nie istnieje tu coś takiego jak archiwum i nie ma tematycznie poukładanych folderów, żeby zobaczyć starsze posty trzeba cały czas przewijać. Poza tym strasznie mnie bawi, kiedy ktoś zapyta, co robię i mogę mu odpowiedzieć, że siedzę na zupie.

5. YouTube
Kiedy włączam YouTube'a zawsze obiecuję sobie, że obejrzę tylko jeden filmik. I za każdym razem na obietnicach się kończy. Chociaż nie oglądam jakichś poważnych treści, tylko zazwyczaj haule, tutoriale czy recenzje, te filmik tak umilają mi czas, że nie sposób poprzestać na jednym.

A czy Wy macie takie strony, które zawsze bez reszty Was pochłaniają?








top, spodnie: Klaudia Filipiak, szpilki: shoeszone

piątek, 19 czerwca 2015

Dlaczego boimy się komplementów?

Jestem przyzwyczajona do komplementów otrzymywanych w internecie. Jednak kiedy ktoś powie mi coś miłego prosto w twarz, rumienię się i czuję się niezręcznie. Dzieje się tak, dlatego że nie jestem oswojona z komplementami. Chociaż ich mówienie przychodzi mi łatwiej niż ich przyjmowanie.

Często mylimy komplementy z pochlebstwami lub liczymy na ich odwzajemnienie. Zdarza się również, że coś, co z pozoru wydaje się komplementem jest ukrytym przytykiem dla naszej osoby. Ludzie, którzy mają niskie poczucie własnej wartości nie lubią komplementów, ponieważ sami o sobie myślą źle i miłe słowa wydają im się fałszywe. Dlatego też do komplementów odnosimy się z niechęcią a ich prawienie staje się łatwiejsze, kiedy kierujemy je do obcych osób. Wtedy wiadomo, że nie mamy żadnych ukrytych motywów.

Komplement. Z pozoru błaha rzecz a jednak czasami sprawia nam wiele trudności. Jednak warto mówić ludziom miłe rzeczy. Jednym prostym zdaniem możemy poprawić komuś samopoczucie. Sprawić, że czyjś dzień stanie się przyjemniejszy. A jeżeli ktoś powie nam miłą rzecz, wystarczy podziękować i pięknie się uśmiechnąć. Bo warto zachwycać się drobnostkami.






top: sh, spodnie: Mohito, espadryle i torba: Mango

niedziela, 14 czerwca 2015

Inspirujące z Sieci #1

Posty, w których blogerzy dzielą się ciekawymi linkami stały się ostatnio bardzo popularne. Ja jednak wyjątkowo je lubię, ponieważ znajduję interesujące treści, na które pewnie w innym przypadku bym nie trafiła. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami tym, co mnie ostatnio zaciekawiło.

Czerwcowy numer magazynu ILOBAHIE CREATIVE a w nim m.in. rozmowa z projektantką biżuterii Anną Ławską.

Filmy podobne do to strona, gdzie wpisujemy tytuł filmu, który nam się podobał i wyskakują nam podobne filmy, które mogą nas zainteresować.


Ekstremalnie wielkie koce, czapki, szaliki i swetry stworzone przez Annę Mo. Myślę, że w końcu nie marzłabym tak bardzo.

Postacie z Gry o Tron zrobione na szydełku. Małe smoki i Duch są po prostu rozkoszne.

Powody, dla których kocham mojego Golden Retievera. Każdy właściciel czworonoga zgodzi się z tym.







top: dresslink, spodnie: Mango, sandały: H&M

wtorek, 9 czerwca 2015

Nie odkładaj tego na później, skończ dzisiaj jedną rzecz

Są takie czynności, do których wykonania musimy się zmuszać. Najczęściej jest to coś, do czego nie możemy się zmotywować, coś, czego nie lubimy robić, czego się obawiamy lub coś, o czym po prostu zapominamy. Wynajdujemy mnóstwo wymówek i tysiące innych zadań, żeby tylko nie zająć się tą jedną konkretną sprawą. A później ciąży nam ona i mamy wyrzuty sumienia.  Świetnym przykładem jest tutaj moja niechęć do rozmawiania przez telefon. Jeżeli muszę zająć się jakąś sprawą przez telefon, zawsze wymyślę coś, dzięki czemu będę mogła odłożyć to na później. Najlepiej na jakąś bliżej nieokreśloną przyszłość. I moja niechęć wcale nie ma żadnego racjonalnego wyjaśnienia.

Mam dla Ciebie propozycję, może tak skończysz dzisiaj jedną rzecz? Nie musi to być nic wielkiego ani ważnego. Nie musi zrobić tego perfekcyjnie. Nikt nie musi o tym wiedzieć ani ci podziękować. Jeżeli twoją wymówką jest brak czasu, znajdź go. Może by tak wstać pół godziny wcześniej? Jeżeli nie masz potrzebnej wiedzy, zacznij się uczyć. Jeżeli nie masz pomysłu, zainspiruj się. Ważne jest, żeby zrobić coś od początku do końca. Bez szukania wymówek, bez odkładania tego na później. A kiedy już to zrobisz, zobaczysz jaką poczujesz satysfakcję.

Ja skończyłam esej, za którego pisanie zabieram się od tygodnia. Jutro mija termin. Gdybym wcześniej zaczęła pisać, dzisiejszy wieczór mogłabym spędzić w bardziej przyjemny sposób. A ty? Jaką rzecz dzisiaj skończysz?






okulary: dresslink, top: dresslink, spodnie: Warehouse, sandały: H&M

Na hasło: Blog15 otrzymacie 10% rabatu na zakupy w sklepie internetowym dresslink.

czwartek, 4 czerwca 2015

Lniane ubrania na lato - wady i zalety

Przyznaję się bez bicia, że niezbyt często sprawdzam metki. Najczęściej tego nie robię. Jednak po kolejnych perypetiach z drapiącymi swetrami i koszulami elektryzującymi włosy, nachodzi mnie chwila refleksji, że może jednak warto sprawdzać, z czego są zrobione ubrania a nie patrzeć wyłącznie na ich wygląd. Na fali tych rozważań postanowiłam zaopatrzyć się w jakąś sukienkę wykonaną z naturalnego materiału. Ok, tak naprawdę to zobaczyłam sukienkę na stronie Mango, doczytałam że jest zrobiona z lnu i pomyślałam, że kupię i przekonam się na własnej skórze jak się sprawdzi. Bo lniane ubrania miałam na sobie ostatni raz w podstawówce. 

Len jest tkaniną wytwarzaną z czystej przędzy lnianej lub z dodatkami włókien, np. bawełnianych. Lnu używano już w starożytności, jako sznurka czy też do wytwarzania ubrań dla kapłanów i do wystroju świątyń. Niestety produkcja włókna lnianego jest mało wydajna.

Zalety lnu:
- jest przewiewny
- nie elektryzuje się
- chłodzi
- jest wytrzymały
- wchłania wilgoć z powietrza, pot
- nie uczula

Wady lnu:
- nie rozciąga się
- jest mało sprężysty, gniecie się
- ubrania w brzydkich fasonach 

A jak wygląda to w praktyce:
Moja sukienka i spodnie strasznie się gniotą i prasowanie jest prawdziwą męczarnią. Prasowanie ubrań, kiedy są jeszcze wilgotne trochę pomaga, ale zawsze zostaną drobne zagniecenia i materiał nie będzie nieskazitelnie gładki. Ubrania z lnu z domieszką wiskozy czy elastanu będą bardziej podatne na prasowanie. Za to komfort noszenia wynagradza mi wszelkie trudy związane z prasowanie. Spodnie są tak wygodne, że prawie nie czuję, że mam je na sobie. W dodatku są przewiewne i nie kleją się do ciała, kiedy na dworze robi się gorąco. Niestety lniane ubrania mają jeszcze jedną wadę. Co prawda niewynikającą z samego materiału, ale nieodmienne pojawiającą się w mojej głowie, kiedy słyszę słowo: len. Mianowicie, lniane ubrania najczęściej są po prostu brzydkie i w niezbyt korzystnych fasonach. Poza tym len nie jest zbyt popularnym materiałem i ciężko znaleźć coś w sieciówkach.








sukienka: Mango, szpilki: shoeszone