wtorek, 25 listopada 2014

jak nosić długi płaszcz


Radzka w swojej książce opisuje kilka mitów związanych z modą. Ja dzisiaj rozprawiam się z mitem mówiącym, że niskie osoby nie powinny nosić długich płaszczy. Na co dzień jestem raczej spokojnym człowiekiem, ale czasami rodzi się we mnie przekora. Zwłaszcza wtedy, kiedy ktoś mi czegoś zabrania. Kiedy słyszę, żeby nie łączyć pasków poziomych z pionowymi #1, że duże torebki nie nadają się dla szczupłych osób #2, a długie płaszcze powinny nosić tylko wysokie osoby myślę sobie "why not". Moda jest po to, żeby się nią bawić, a kto nie ryzykuje nie zgarnia głównej nagrody. Jeżeli ktoś tak, jak ja ma 165 cm wzrostu, ale w długim płaszczu czuje się świetnie, nic innego nie powinno się liczyć.







top: sh, spodnie: Zara, płaszcz: sheinside, botki: Venezia, torebka: DKNY

niedziela, 23 listopada 2014

elektryczne gadżety kobiety: golarka do ubrań

Agnieszka z kanału nieesia25 nagrała kiedyś film o elektrycznych gadżetach kobiety. Ostatnio moim ulubionym jest golarka do ubrań. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jest ona przedłużeniem mojej ręki, tak często jej używam. Nie ma co się dziwić, swetry kupione w sh bywają wymagające (a godziny spędzone na ich odkulkowaniu potrafią bardzo nas do siebie zbliżyć), ale ja stałam się prawdziwą mistrzynią w ich kupowaniu. Po wejściu do second handu już na pierwszy rzut oka mogę powiedzieć, który sweter jest w stanie idealnym, który jest zbyt rozciągnięty, nad którym trzeba trochę popracować, żeby wrócił do stanu świetności i dla którego nie ma już nadziei. Praktyka czyni mistrza, a ja mam jej naprawdę sporo. Po zeszłorocznych wyprzedażach wróciłam do domu z dwoma bardzo modnymi swetrami, ale już po pierwszym praniu okazało się, że ich perfekcyjny wygląd to zmyłka. Zrobiły się nieprzyjemnie gryzące i zaczęły wychodzić z nich włosy. Po tym wydarzeniu, postanowiłam że swetry będę kupować wyłącznie w second handzie, bo swetry z akrylu za 300 zł udają kogoś, kim nie są. Te z lumpeksu są szczere aż do bólu, obnażają wszystkie swoje wady. Po ich wyglądzie mogę stwierdzić czy będzie nam ze sobą dobrze.









sweter i spodnie: sh, płaszcz: Zara, buty: Isabel Marant

Jesienne perełki z sh (najdroższy sweter kosztował 8 zł). Takie zakupy to ja rozumiem.

piątek, 21 listopada 2014

5 najpiękniejszych filmów o życzliwości



Na zdj. kadr z filmu "Nietykalni", reż. Olivier Nakache, Eric Toledano
 
Miałam przygotowany dla Was wpis z zestawem, ale z okazji Światowego Dnia Życzliwości postanowiłam podzielić się z Wami moimi ulubionymi filmami właśnie o życzliwości. A jakie są Wasze typy?

1. "Nietykalni"
Film opowiada o bogatym, sparaliżowanym arystokracie i czarnoskórym mężczyźnie, który zostaje jego opiekunem. Dwaj mężczyźni, którzy nigdy nie powinni się spotkać. Dwa zupełne przeciwieństwa. Rożni ich wszystko: kolor skóry, status społeczny oraz to, że jeden jest zdrowy a drugi niepełnosprawny. Pomimo tych wszystkich różnic, ich wzajemna relacja staje się niezwykła i ma nieodwracalny wpływ na każdego z nich.

2. "Podaj dalej"
Trevor, uczeń siódmej klasy, otrzymuje od swojego nauczyciela zadanie: "Pomyśl, co mógłbyś zrobić, aby świat stał się lepszy i wprowadź to w życie", do którego podchodzi bardzo poważnie. Po dłuższym zastanowieniu wymyśla równanie: "Znajdź trzy osoby, którym możesz pomóc w zrobieniu czegoś, czego sami nie mogliby zrobić. W zamian niech oni pomogą trzem następnym osobom, które pomogą kolejnym trzem… – powstanie wówczas piramida dobra…". Początkowo, chłopiec jest zniechęcony, kiedy wydaje mu się, że wszystko co robi, idzie na marne. Po jego tragicznej śmierci, dowiadujemy się, że jego działania nie były bezowocne, a ruch "podaj dalej" stał się popularny w całym kraju.

3. "Amelia"
Amelia to dziewczyna, która w dzieciństwie wychowywała się w izolacji od rówieśników i zazwyczaj przebywała sama w domu, ponieważ ojciec podejrzewał u niej wadę serca. Kiedy dorosła, wiodła bardzo skromne i banalne życie, aż do dnia, w którym przez przypadek odkryła w swoim mieszkaniu pudełko ze skarbami z dzieciństwa nieznanego chłopca. Amelia postanawia odnaleźć dorosłego już mężczyznę i oddać mu pudełko. Jego ogromna radość powoduje, że Amelia postanawia od tej pory uszczęśliwiać innych ludzi.

4. "To wspaniałe życie"
George Bailey próbuje popełnić samobójstwo w Wigilię Bożego Narodzenia. Przyciąga to uwagę jego anioła stróża, który zostaje wysłany na Ziemię, żeby mu pomóc. W retrospekcji poznajemy życie George'a, które doprowadziło go do obecnego miejsca. Film pokazuje, że warto być dobrym, mimo rzucanych kłód pod nogi, że warto pomagać i patrzeć na innych życzliwie.

5. "Zabić drozda"
Film opowiada o trudnych początkach walki z rasizmem na południu Stanów Zjednoczonych. Czarnoskóry Tom Robinson zostaje oskarżony o zgwałcenie białej dziewczyny. Chociaż od początku jest jasne, że Robinson jest niewinny, biała społeczność miasteczka woli wierzyć kłamstwom dziewczyny i jej ojca. Jednak nadzieja na ludzką dobroć przychodzi z najmniej spodziewanej strony.

wtorek, 18 listopada 2014

Anja Rubik x Mohito

Kolekcjom projektantów i znanych ludzi dla sieciówek przyglądam się z daleka i z przymrużeniem oka. Towarzyszy im sporo szumu i sztucznie napędzanego podniecenia a finał niezmiennie jest ten sam. Ubrania lądują na Allegro, co by mogli je nabyć nieszczęśliwcy, którzy nie załapali się na zakupy w sklepie. Oczywiście po dwukrotnie wyższej cenie. Tym razem jednak dałam się zwariować i z niecierpliwością oczekiwałam na kolekcję Anji Rubik dla Mohito. Jednak zajęta codziennością przegapiłam datę premiery i dwa dni później spanikowana przygotowałam się na bieganie po wszystkich wrocławskich galeriach, pewna że wykupili mój rozmiar. Po wejściu do pierwszego sklepu, okazało się, że na wieszakach dostępna jest pełna rozmiarówka. "Ekskluzywna" kolekcja okazała się, bowiem nie do końca taka ekskluzywna. Biała koszula strasznie strzępi się przy wycięciach na ramiona (nie wiem czy taki był zamysł, ale wygląda to bardzo niechlujnie), a swetry są tak zmechacone, że nie chcę wiedzieć, co się będzie z nimi działo po pierwszym praniu. Moja lista zakupów została w torebce a ja wróciłam do domu z parą czarnych spodni, które są jedyną porządną rzeczą w całej kolekcji. No i mają frędzle.






sweter: second hand, spodnie: Anja Rubik dla Mohito, botki: Mango, torebka: DKNY

sobota, 15 listopada 2014

Szukasz weny? Wyjdź z domu

Powiedzenie, że życie pisze najlepsze scenariusze może i jest banalne, ale na pewno jest prawdziwe. Z weną bywa tak, że raz jest a raz jej nie ma (przy czym częściej to drugie). Jednak wystarczy wyjść z domu, a świat po prostu zasypuje nas pomysłami na ciekawy wpis. Dla przykładu opiszę Wam kilka całkiem niespodziewanych sytuacji, które spotkały mnie w ostatnim czasie.

1. Idę sobie ulicą zatopiona we własnych myślach, a tu nagle pani rozdająca religijne gazetki pyta mnie czy nie chciałabym dowiedzieć się czegoś o diable. Bo przecież o diable zawsze lepiej wiedzieć więcej. Oszołomiona grzecznie dziękuję, pani życzy mi miłego dnia, ale myśl o diable do końca dnia już mnie nie opuszcza.

2. Przygotowuję sobie śniadanie i wsypując do mleka płatki ryżowe, znajduję w garnku trzy małe robaczki. Wpadam w panikę i biegam po całym domu krzycząc wniebogłosy. Mój chłopak śmieje się ze mnie mówiąc, że to przecież samo białko. Ja dziękuję, wolałabym zjeść białko, które się nie rusza.

3. Zwykłe pytanie o drogę i o pewną wegetariańską knajpkę kończy się dyskusją na temat wegetarianizmu.

4. Kończymy robić zdjęcia i kiedy spokojnie wracamy, zza muru wylatuje piłka, która dosłownie ociera się o aparat. Ja instynktownie zakrywam głowę rękami a świadkowe całej sytuacji zaczynają się ze mnie śmiać. Gdyby jednak piłka choćby drasnęła mój aparat, rozpętałabym takie piekło, że dzieci nikt by nie uratował.

I co, nadal nie masz o czy pisać?







 
sweter: second hand, spodnie: Zara, botki: Venezia

środa, 12 listopada 2014

#SZEFOWA Najseksowniejszy prezes świata



Większość z Was zapewne słyszała o Nasty Gal, chociaż prawdopodobnie, tak jak ja, nie robicie tam zakupów. Nasty Gal to internetowy sklep oferujący ubrania, buty i dodatki vintage, własnej marki oraz innych niszowych marek. Jego założycielką jest Sophia Amoruso. 

Początki istnienia marki sięgają 2006 roku, kiedy Sophia Amoruso założyła konto na eBayu o nazwie Nasty Gal Vintage. Skąd taka nazwa? Sophia chciała sprzedawać ubrania vintage a w tamtym czasie wszystkie podobne konta miały bardzo wymyślne nazwy (np. "Vintage od Damy z Wysokiej Trawy" czy "Siostra Kruka Duchowego Księżyca"), więc z przekory wymyśliła coś prostego i łatwego do zapamiętania.

Sophia, zanim zajęła się sprzedażą ubrań vintage, miała różne życiowe zawirowania. W szkole nie szło jej najlepiej, zdiagnozowano u niej depresję i zespół nadpobudliwości psychoruchowej, jej rodzice rozwiedli się i w młodym wieku wyprowadziła się z domu, podróżowała autostopem, jadła na śmietnikach i kradła. Kiedy dostała przepukliny, wiedziała że musi znaleźć pracę, która zapewniłaby jej ubezpieczenie zdrowotne. Znalazła zajęcie przy sprawdzaniu legitymacji w szkole artystycznej, ale było one tak nudne, że zaczęła spędzać czas w Internecie. W wyniku tego założyła konto na eBayu.

Jak wyglądał dzień pracy Sophii? Wstawała rano, chodziła po second handach, jeździła na domowe wyprzedaże rzeczy po zmarłych, kupowała ciekawe ubrania, które wpadły jej w oko, czyściła je i prasowała, a następnie robiła zdjęcia i wystawiała przedmioty na aukcji. Za modelki służyły jej koleżanki, które zgadzały się pozować w zamian za hamburgera. Dla Sophii od samego początku bardzo ważna była strona wizualna i dobry kontakt z klientkami. Jej amatorskie zdjęcia bardzo odbiegały od tego, co pokazywali inni sprzedawcy. Dużą uwagę przywiązywała do tworzonych z ubrań stylizacji i z czasem dziewczyny zaczęły wchodzić na jej konto nie po to, żeby robić zakupy, ale po to, żeby zainspirować się pokazywanymi zestawami.

Sprzedaż rosła bardzo szybko i po półtorarocznej działalności na eBayu sklep Nasty Gal Vintage został przeniesiony na własną domenę a po siedmiu latach od założenia, firma jest warta ponad 100 mln dolarów i zajmuje biuro o powierzchni 4,5 tys. metrów kwadratowych.

Po pierwszych rozdziałach opisujących powstanie i funkcjonowanie Nasty Gal, przechodzimy do fragmentów książki zawierających porady jak zdobyć pracę. Możemy przeczytać o tym jak napisać dobre CV, list motywacyjny czy jak zachować się podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Przytoczone porady nie są jakoś odkrywcze, na pewno gdzieś się już z nimi spotkaliśmy, ale są napisane przystępnym językiem, często z zabawnymi porównaniami i komentarzami autorki.

Książkę kończy rozdział o stylu. O tym jak zmieniał się styl ubierania się Sophii Amoruso, o tym co nosi "dziewczyna Nasty Gal" oraz o tym jak ubiór wpływa na naszą pewność siebie. Rozdział o stylu wprawdzie łączy się z tematyką książki (w końcu Nasty Gal zajmuje się ubraniami), ale jego umiejscowienie wprowadza chaos do całości.

"Jest różnica między modą a stylem: możesz mieć mnóstwo kasy i kupować sobie tyle designerskich rzeczy, ile możesz upchnąć do bagażnika swojego merca, ale za pieniądze nie kupisz stylu. Dobry styl wymaga myślenia, kreatywności, pewności siebie, samoświadomości, a niekiedy nawet trochę pracy."

Do jednej rzeczy na pewno się przyczepię. Mianowicie, jest to polski tytuł książki. W oryginale tytuł brzmi po prostu #Girlboss, w polskim przekładzie jest dodany dopisek: najseksowniejszy prezes świata. I szczerze powiedziawszy trochę mnie to wkurzyło. Gdyby książkę napisał mężczyzna to na okładce nigdy nie znalazłoby się jakiekolwiek nawiązanie do jego wyglądu, ale autorką jest kobieta, więc wiecie...

Podsumowując, naprawdę warto sięgnąć po #SZEFOWĄ. Jest to lektura świeża i bardzo szczera. Sophia Amoruso nie kreuje się na guru od biznesu, ale przyznaje się do swoich niedoskonałości i popełnianych błędów. Książka nie podaje nam gotowego przepisu na sukces, bo taki nie istnieje. Najważniejsza jest ciężka praca i wiara w swoje możliwości.

wtorek, 4 listopada 2014

kalendarz świąt dziwnych

Dziś Dzień Taniego Wina (ludziom, którzy wymyślają te wszystkie dziwne święta należy się uznanie). Zazwyczaj o takich świętach dowiaduję się po czasie i nie mogę ich celebrować tak, jak należy. Do dzisiejszego również się nie przygotowałam. W domu mam jedynie taniego szampana (kupionego w ilościach hurtowych w Niemczech, bo w Polsce nie mogę go znaleźć), Sheridans'a o smaku kawy i edycję świąteczną Jacka Daniel'sa, w poszukiwaniu którego obeszłam wszystkie sklepy monopolowe we Wrocławiu, po czym znalazłam go na promocji w Tesco, w miasteczku liczącym 9 tys. mieszkańców. Nie twierdzę, że z tanim winem nie miałam do czynienia. W czasach gimnazjalnych starszy kuzyn odpowiednio zatroszczył się o moją edukację, częstując mnie na boisku szkolnym Galą Strong o smaku cytrynowym. Nie posmakowało mi za bardzo i tak skończyła się moja przygoda z tzw. "jabolami". Kolejne tanie wina były trochę bardziej wyrafinowane.

Dzień Taniego Wina nie zostanie moim ulubionym świętem, ale jest kilka innych godnych uwagi, chociażby: Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów (koniecznie powiedzcie o nim swojemu szefowi), Dzień Warstwy Ozonowej (co jak co, ale warstwa ozonowa zasługuje na swoje święto), Międzynarodowy Dzień Odpoczynku od Świętowania (te wszystkie święta bywają tak męczące, że trzeba sobie od nich odpocząć) czy Dzień Rozrzutności (przynajmniej raz w roku mamy dobrą wymówkę podczas robienia zakupów).






 
golf: Zara, spódnica: Mango, torebka: Zuzia Górska, buty: shoeszone