czwartek, 31 lipca 2014

letni niezbędnik

 
Lato to taki szczególny czas w ciągu roku. Jedni go nie cierpią, jest im za gorąco i strasznie się męczą. Inni przez cały rok z utęsknieniem czekają na letnie miesiące. Niezależnie od naszych uczuć, lato trzeba jakoś przetrwać. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam mój niezbędnik, bez którego wakacyjne miesiące byłyby prawdziwym utrapieniem.



woda termalna
Woda termalna w spray'u jest ratunkiem dla mojej skóry, gdy żar leje się z nieba. Woda świetnie nawilża skórę, odświeża, tonizuje. Do tego pięknie łagodzi podrażnienia.

krem bb
W lecie tradycyjny podkład chowam głęboko do szuflady i zastępuję go kremami bb. Latem najważniejsza jest dla mnie lekka formuła, nie ma nic gorszego niż warzący się, spływający z twarzy podkład. Krem bb, dzięki swojej konsystencji idealnie sprawdza się w upalne dni. Jest lekki, kryje niedoskonałości (jednak radzi sobie tylko z niewielkimi problemami), pięknie rozświetla cerę i zawiera filtry przeciwsłoneczne. Ja używam wyłącznie azjatyckich kosmetyków, europejskie kremy bb zupełnie się u mnie nie sprawdzają.

krem z filtrem
Krem z filtrem powinien obowiązkowo znajdować się w każdej kosmetyczce. Jeszcze kilka lat temu filtrów używałam jedynie na plaży i to sporadycznie. Na szczęście szybko nabrałam rozumu i teraz nie wyjdę z domu bez wcześniejszego nałożenia takiego kremu. Długo szukałam takiego, który by nie zapychał, nie bielił skóry i nie powodował świecenia. W końcu udało mi się znaleźć ideał. Vichy Capital Soleil - matująca emulsja do twarzy (wersja dla cery tłustej i mieszanej) idealnie sprawdza się nawet w bardzo upalne dnie. Emulsja szybko się wchłania, nie pozostawia na skórze lepkiej wyczuwalnej warstwy i skóra jest pięknie zmatowiona.

biały lakier
Jakiś czas temu ograniczyłam swoją kolekcję lakierów i teraz używam jedynie czterech kolorów. W lecie najczęściej sięgam po biały lakier do paznokci. Wygląda przepięknie przy opalonej skórze.



koronkowa bielizna
Od jakiegoś czasu jestem zakochana w delikatnych, zwiewnych koszulkach na ramiączkach, jednak zwykłe staniki (czy też typu push up) zupełnie się pod nie nie nadają. Z pomocą przychodzi nam lekka, koronkowa bielizna, która nie tylko jest przepiękna, ale również jest bardzo wygodna. Możemy zapomnieć, że mamy na sobie jakikolwiek stanik. Moim zdecydowanym faworytem jest koronkowa bielizna Rilke.  

skórzane sandały
Gdy po raz kolejny obtarły mnie sandały z sieciówki stwierdziłam, że mam już tego dosyć. Postanowiłam kupić sobie porządne skórzane sandały. Pierwotnie zastanawiałam się nad zakupem bardzo popularnych Birkenstocków, jednak w międzyczasie odkryłam buty marki Avarca, które okazały się strzałem w dziesiątkę. Są to ręcznie robione, tradycyjne buty z Minorki, które cechuje prostota i wygoda. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że są to jedne z najwygodniejszych butów, jakie do tej pory miałam.


książki
W lecie czytamy o wiele więcej. Książki towarzyszą nam w podróży, na plaży czy podczas deszczowych dni. Ja ogólnie czytam bardzo dużo, jednak w lecie zdecydowanie sięgam po nieco lżejsze pozycje. Zauważyłam taką zależność, że im wyższa temperatura, tym bardziej moje szare komórki się wyłączają i nie chce mi się zastanawiać nad tym, co czytam. Chcę się po prostu zrelaksować. Jeżeli wybieracie się na urlop/wakacje i chcielibyście przeczytać coś związanego z modą, to mogę polecić wam dwie książki. "Sześć Pięter Luksusu. Prawdziwa Historia Domu Braci Jabłkowskich" opowiada historię jednego z największych domów towarowych w Europie Środkowej. "Człowiek, który stworzył Zarę" to historia Amancia Ortegi, założyciela Zary. Recenzję obu książek znajdziecie na moim blogu: tu i tu.

sobota, 26 lipca 2014

pełnia lata

Wypadające kartki z kalendarza odmierzają upływ czasu, a ja odliczam mijające dni lata smakiem i zapachem owoców. Zwiastunem lata są pierwsze truskawki, później przez miesiąc możemy cieszyć się ich smakiem. Po truskawkach przychodzi czas na soczyste, bordowe czereśnie. Zaraz po nich, o nasze podniebienia walczą maliny i jagody. Wtedy lato pokazuje nam się w pełnej krasie. Jabłek i śliwek nie lubię najbardziej, ich pojawienie się jest znakiem, że jesień czeka tuż za rogiem i puszcza do nas oko. A przecież chciałoby się więcej. Trzy miesiące to zdecydowanie za krótko, żeby nacieszyć się ich smakiem. Gdy skończy się lato, ja nadal będę miała go na końcu języka.





 
top: Asos, trousers and heels: Mango

poniedziałek, 21 lipca 2014

śmietanka i wanilia

Człowiek ma różne priorytety, dla jednych najważniejsze jest zdrowie, dla innych duża rodzina, jeszcze inni chcą zarabiać mnóstwo pieniędzy i jeździć na luksusowe wczasy. Ja od półtorej tygodnia marzę tylko o tym, żeby się wyspać. Jednak mój sąsiad bardzo skutecznie mnie tego snu pozbawia. Sąsiad robi remont, a że jest lato i słońce wschodzi o dość wczesnej porze a cisza nocna kończy się o godzinie 6.00, to o 6.05 w ruch zostają puszczone pierwsze maszyny. W szczególności upodobał sobie piłę i spawarkę. I pełen zapału tak sobie tnie, piłuje i stuka. A ja codziennie rano zostaję brutalnie pozbawiona dwóch godzin snu, bo raz obudzona, zasnąć już nie zdołam. Nie żebym nie próbowała, ale na ten hałas nie pomagają nawet zatyczki do uszu, które sprawdzają się w tak ekstremalnych warunkach jak chrapanie mojego psa. Zapytacie pewnie czy nie da się jakoś rozwiązać tego problemu? Sąsiad człowiek kulturalny, grzecznie się go poprosi i przestanie hałasować o tak wczesnej godzinie. Otóż nie, sąsiad ma dwa metry wysokości, jest szeroki w barach a jak krzyczy na swoją córkę, żeby się nie puszczała to słychać go na końcu ulicy. Już niejednego zalotnika ze swojej posesji przegonił używając przy tym tubalnego głosu i tępego, płaskiego narzędzia, więc wolę nie podchodzić do niego bliżej niż jest to konieczne. Nie widząc wyjścia z sytuacji, bezsilnie przewracam się z boku na bok, po dziesięciu minutach daję za wygraną i wstaję z łóżka. Po czym następuje błoga cisza.








top: Natalia Siebuła skirt and wedges: Mango, bag:DKNY

piątek, 11 lipca 2014

Kim chciałam być w dzieciństwie (ale się nie udało)

Kiedy jest się dzieckiem pytanie: "kim chcesz zostać jak dorośniesz?" słyszy się przynajmniej raz dziennie. Mały człowiek wysilał się, żeby ładnie odpowiedzieć a dorośli, nie wiedzieć czemu, zawsze się wtedy śmiali. Na liście najbardziej pożądanych przez nas zawodów niezmiennie królowały: strażak, policjant, nauczycielka czy dziennikarka. Ja miałam nieco ambitniejsze plany. Chciałam być:

1. Czarodziejką z Księżyca
Zawsze po szkole z wypiekami na twarzy czekałam na kolejny odcinek. Z koleżankami bawiłyśmy się w czarodziejki (każda z nas miała inny kolor włosów, więc była tą czarodziejką, do której pasowały). Płakałam, kiedy umierały moje ulubione postacie. To anime było tak nieodłączną częścią mojego codziennego życia, że postanowiłam, że również zostanę czarodziejką. Będę walczyła ze złem, używała magicznego diademu i wypowiadała kwestię: "moon crystal power, make up" (zawsze po angielsku).

2. piosenkarką
Chyba nie zdziwi ten wybór nikogo, kto wychował się na muzyce Britney Spears, Aqua, Spice Girls, Dj Bobo czy Backstreet Boys. Żebyście widzieli te wszystkie układy choreograficzne godzinami ćwiczone przed lustrem. Byłam mistrzem wygibasów i znałam na pamięć wszystkie piosenki ulubionych zespołów. Tylko ze śpiewaniem szło mi jakoś gorzej, darłam się niesamowicie. Do tej pory śpiewam wyłącznie, gdy jestem sama, bo gdy zaczynam to wszyscy uciekają.

3. uczniem Hogwartu
Od małego uwielbiałam czytać i zawsze, gdy przeczytałam coś nowego, próbowałam wcielić w życie jakąś część książki. A seria o Harrym Potterze dawała wielkie pole do popisu. Do dziś pamiętam jak razem z siostrą bawiłyśmy się w Hogwart. Chodziłyśmy na lekcje czarnej magii, warzyłyśmy różne eliksiry, wybierałyśmy własną różdżkę i uczyłyśmy się run. A po cichu zawsze marzyłam, że pewnego dnia sowa przyniesie mi list do prawdziwej Szkoły Magii i Czarodziejstwa.

4. Tomkiem Wilmowskim
O nie moi drodzy, ja nie chciałam być jakimś tam podróżnikiem, ja chciałam być samym Tomkiem. Byłam w nim zakochana do szaleństwa, był moim bohaterem i chciałam przeżywać takie same przygody jak on.

I zawsze chciałam mieć jednorożca.







top: Mango, trousers: Klaudia Filipiak, sandals: Avarcas

poniedziałek, 7 lipca 2014

Lous Nagoya Dress

Latem, wygoda staje się głównym wyznacznikiem przy doborze strojów. Przez długi czas wydawało mi się, że im więcej odkryję, tym będzie mi chłodniej. Niestety, taka metoda w zupełności się nie sprawdziła. Teraz wybierałam luźniejsze ubrania z przewiewnych materiałów, do tego dobieram wygodne skórzane sandały.

Lekka sukienka Lous wykonana z bawełny lacoste to idealny wybór na upalne dni. Z pozoru prosta, prawdziwy skarb skrywa na plecach. Bo to właśnie dekolt w literę V sprawia, że prosta forma nabiera zupełnie innego charakteru. Do sukienki dobrałam białe skórzane sandały Avarca Pons. Są to ręcznie robione, tradycyjne buty z Minorki, które cechuje prostota i wygoda. Sandały przeszły już chrzest bojowy i wiem, że nie rozstanę się z nimi do końca lata.









dress: Lous, sandals: Avarca