piątek, 25 października 2013

daj się zaskoczyć



Gdybym miała określić, jaki stan umysłu towarzyszy mi najczęściej, byłoby to zdziwienie. Świat nie przestaje mnie zaskakiwać (zarówno pozytywnie, jak i niestety negatywnie). Zazwyczaj w zdumienie wprawiają mnie dwie rzeczy: piękno otaczającego mnie świata (małe, codzienne cuda) oraz głupota ludzka. Bo jak tu się nie dziwić, gdy pani w dziekanacie zapewnia, że twoja legitymacja jeszcze u nich jest, a gdy zgłaszasz się po jej odbiór, twierdzi, że legitymacja jest nieważna i została zniszczona, gdy dziewczyna w tramwaju wyciąga perfumy i psika ci nimi prosto w twarz, gdy znajoma opisuje na Facebooku przebieg swojej ciąży, gdy ludzie czerpią inspiracje z zewnątrz siebie, gdy ktoś pozbywa się psa, tylko dlatego że już mu się znudził.

I jak tu iść przez życie z zamkniętymi ustami, gdy tak często muszę zbierać psychikę z podłogi? Właśnie z niedowierzania.







blouse: Cubus, skirt: second hand, bag: Zuzia Górska, boots: New Look


Mam jeszcze dla Was kilka nieplanowanych zdjęć. Gdy obudziłam się rano i zobaczyłam świat spowity mgłą, nie mogłam przepuścić takiej okazji. Chwyciłam aparat, psa i wybiegłam z domu. Po powrocie okazało się, że mam piękne zdjęcia i psa, który wyglądem psa już nie przypominał.











poniedziałek, 21 października 2013

Swag Show Silesia we Wrocławiu



Wrocław pozostaje w tyle za innymi (większymi) polskimi miastami, jeżeli chodzi o imprezy związane z modą. Dlatego też, gdy tylko takie eventy są organizowane, zawsze chętnie się na nie wybieram. W sobotę we wrocławskim klubie Pralnia odbył się Swag Show Silesia. Podczas targów można było podziwiać dzieła kilkudziesięciu polskich marek i projektantów.

Takie imprezy dają nam nie tylko możliwość obejrzenia na żywo ubrań, które w większości są sprzedawane wyłącznie przez Internet, ale również spotkania ich twórców. Rozmowa z nimi, to z jaką pasją opowiadają o tym co robią, ich pomysły na własną markę sprawiają, że ubrania nabierają głębszego sensu. Zaczyna patrzeć się na nie inaczej, a ubrania z sieciówek stają się bezosobowe. Jeżeli mam wybierać między opowiedzianą historią a kawałkiem szmatki z wieszaka, wybieram historię.





Youpibag to marka tworząca oryginalne etui i pokrowce na laptop, tablet czy telefon. Na stronie internetowej można samemu stworzyć swój wymarzony pokrowiec wybierając nadruk, dodatki i wykończenia. Filcowy pokrowiec z jeleniami w garniturach należy do moich faworytów (a ja coś czuję, że mój kindle wkrótce zmieni swój wygląd).





Produkt Warsaw tworzy koszulki, torby i czapki z zabawnymi napisami. Koszulka 'nie mam pieniędzy' cieszy się szczególną popularnością.




Marka maybe4baby jest prowadzona przez młodą mamę, którą zainspirował synek do tworzenia ubrań dla dzieci, innych niż te oferowane przez sieciówki. Ubranka są proste w swojej formie, przyjemne w dotyku i niekrępujące ruchów dzieci.



Marka resstrend zwróciła moją uwagę ciekawymi kurtkami, ramoneskami oraz ciepłymi i miękkimi w dotyku bluzami.




Stanowisko M&K zdecydowanie przyciągało wzrok. I nic w tym dziwnego, bo tym rowerom nie sposób się oprzeć. Dopracowane w każdym detalu, są po prostu przepiękne. A ich twórca jest mega pozytywnie zakręconym człowiekiem.



Kolokaina to marka tworzona przez Karolinę Bytnar. Do Wrocławia przyjechała z przepięknymi drewnianymi torebkami. Na tym samym stoisku mogliśmy podziwiać bardzo oryginalną 'zegarową' biżuterię marki made by hands.



Nie od dziś wiadomo, że herbata smakuje najlepiej, kiedy pije się ją z ulubionego kubka. Ręcznie malowane filiżanki oraz świadomość, że tworzy je naprawdę sympatyczna osoba sprawią, że poranki będą smakować jeszcze lepiej.




Oprócz wyżej wymienionych marek na targach zobaczyliśmy również: zhaftujsie, Katarzyny Rusak, sojaa, ekoista, Anna Collection, Cub clothes & accessories, BiżuteRaj, berybojki, Marmollada, Anthem Wear, SyntheticADRE WearBlaise Jeans Compilation czy wrocławski concept store Headquarters. Wrocławiu, więcej takich imprez poproszę.

czwartek, 10 października 2013

rdzawo-złota jesień

Oprócz ładnych, estetycznych zdjęć, ważny jest dla mnie również ciekawy, dopracowany tekst. I o ile zdjęcia robi się łatwo, o tyle z pisaniem dobrego tekstu bywa różnie. Czasami wystarczy zmywać naczynia, stać w kolejce czy robić inne, równie bezsensowne, rzeczy a historia tworzy się sama. Innym razem można przez dwie godziny patrzeć tępo w monitor i nie wymyśli się nic konstruktywnego. I wtedy zaczynasz przeglądać Internet, czytać blogi, wertować gazety, jednocześnie nie odchodząc od komputera, bo przecież jesteś w trakcie pisania nowego posta. I nagle dostajesz w twarz, bo oto dopadł cię tekst idealny. Wśród szalejących myśli do twojej świadomości przebija się ta jedna 'jaki świetny pomysł na tekst, dlaczego wcześniej na to nie wpadłam?', a ręce aż świerzbią cię, żeby zacząć pisać. Po chwili jednak zaczynasz się zastanawiać czy aby na pewno możesz o tym napisać, czy zainspirowanie się tematem nie zostanie źle odebrane, czy nie zostanie ci zarzucone, że sama nie potrafisz nic wymyślić  i zwyczajnie zgapiasz?

W Internecie jest mnóstwo treści, wiadomo, że zdarza się nam poruszać podobne tematy, ale zastanawiam się jak Wy, jako czytelnicy to odbieracie? Do jakiego stopnia można inspirować się czyimś tekstem, a kiedy przekracza się już granicę?






jersey and bag: second hand, pants and heels: Mango

niedziela, 6 października 2013

3w1: neoprenowa spódniczka


 

Po dość długim czasie zapraszam na kolejny post z serii "3w1". Dzisiaj chciałam pokazać Wam mój najnowszy zakup - czarną neoprenową spódniczkę. Uwielbiam ubrania z pianki, to jak się układają i jakie są w dotyku. Ten materiał jest niedoceniony i ubrania z niego tworzone rzadko można znaleźć na sklepowych półkach, dlatego gdy mi się to uda, zawsze staram się je kupić. 

Ten zestaw przypomina mi trochę szkolny mundurek (pomijając typową spódnicę w kratkę) za sprawą kroju marynarki i jej złotych guzików. Jednak botki i torebka sprawiają, że całość nie jest tak 'ugrzeczniona'.



Ten zestaw widzieliście już w poprzednim poście, ale nie ukrywam, że połączenie neopren+neopren należy do moich ulubionych i noszę go bardzo często. Zmieniam tylko dodatki. Kolejnym, bardziej przyziemnym, powodem, dla którego nie mogłam zrobić zdjęć całkiem nowego zestawu jest gorączka, katar i ból gardła. Tegoroczna jesień nie jest dla mnie łaskawa, to już drugie przeziębienie w tym roku.

Torebka od Zuzi Górskiej, którą możecie podziwiać na zdjęciach, także jest nowym nabytkiem. Bardzo lubię jej torebki, są naprawdę trwałe i wykonane z niezwykłą starannością. W swojej kolekcji mam już dwie, ale coś czuję, że to nie koniec. 




Nie lubię motywów zwierzęcych (na widok 'zebry' po prostu mnie odrzuca) i raczej unikam takich ubrań. Żeby być szczerą, to podczas zakupów nawet nie zwracam na nie uwagi. Pisałam już kiedyś, że są takie ubrania, które nas przyciągają, mieszają w głowie i które po prostu musimy kupić. Doskonałym przykładem jest ta torebka znaleziona w sh lub bluzka z poniższych zdjęć. Bo przecież panterka należy do znienawidzonych przeze mnie motywów zwierzęcych, więc na sam widok tych rzeczy powinnam się krzywić. Jednak w tych przypadkach (o dziwo!) panterka mi nie przeszkadza, a nawet dodaje im uroku.

Zestaw 1. żakiet: H&M, spódnica: Pull&Bear, bluzka i torebka: sh, buty: New Look
Zestaw 2. bluzka: Zara, spódnica: Pull&Bear, torebka: Zuzia Górska
Zestaw 3. bluzka: Mango, spódnica: Pull&Bear, kowbojki: Bronx