niedziela, 28 kwietnia 2013

we're going on a trip

Pakowanie jest zmorą, która przysparza mi nerwów przed każdym wyjazdem. Nigdy nie wiem, co mam zabrać, ile mam tego zabrać i czy aby na pewno nie dorzucić jeszcze jednej pary butów. Za każdym razem robię listę rzeczy, które powinnam spakować, ale końcowy efekt zawsze jest taki sam - przeładowana walizka. Nie wiem czy też tak macie, ale ja pakując się mam wrażenie, że czegoś mi zabraknie i że kolejna rzecz jest mi absolutnie niezbędna podczas tego konkretnego wyjazdu. Bo przecież zawsze może tak się zdarzyć, że podczas wycieczki znajdę miejsce, które idealnie będzie się komponowało z moją koronkową sukienką, która akurat została w szafie. Dlatego, tak na wszelki wypadek, ją też spakuję.

A Wy, macie jakieś tajne sposoby na to, żeby pakowanie poszło szybko i nie sprawiało tylu trudności?







t-shirt: Mango, pants: Mango outlet, jacket: H&M (via allegro), ancle strap: Shoes Zone, bag: Vintage Shop

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

we're just living for today

Presja społeczna wzrasta w okresach świąt oraz wydarzeń masowo celebrowanych. I tak dla przykładu, w Sylwestra koniecznie trzeba iść na imprezę/przyjęcie/bal/prywatkę. Absolutnie nie można zostać w domu a pójście spać przed godziną 00:00 jest czynem wręcz niewybaczalnym, skazującym na potępienie i drwiące uśmieszki znajomych. Otrzymując zaproszenie na ślub wpadamy niemal w panikę, bo przecież nie mamy w czym pójść. To nic, że w szafie wisi pięć różnych sukienek, które nie widziały światła dziennego od ostatniego wesela, kupno nowej jest odruchem bezwarunkowym wpisanym na stałe w kod genetyczny kobiet. Gdy nadchodzi długi weekend majowy, od miesiąca mamy zarezerwowany domek na Mazurach, miejsce w SPA, wycieczkę na Kretę czy inną Teneryfę. Grill jest wyczyszczony, kiełbasa, ketchup, musztarda kupione, a w lodówce chłodzą się procenty.

Jakiś czas temu pisałam, że coraz rzadziej odczuwam potrzebę robienia czegoś tylko dlatego, że tak wypada, dlatego też od kilku lat weekend majowy traktuję jak zwyczajny dzień, z tym że mogę dłużej pospać. Mam wrażenie, że ludzie, którzy koniecznie 'muszą' odpocząć podczas długiego weekendu, po tych kilku dniach wolnego są jeszcze bardziej zmęczeni, dlatego nie odhaczam z listy rzeczy obowiązkowych. W tym roku tak się złożyło, że majówkę spędzę w Paryż. Nie mamy jakiegoś konkretnego planu, jest kilka miejsc, które chciałabym zobaczyć, ale jeżeli się nie uda, nie będę rozpaczać. Podobno Paryż jest najpiękniejszy, gdy człowiek się zgubi. Jeżeli chcecie gdzieś wyjechać, zaprosić znajomych na grilla lub spędzić te dziewięć dni w łóżku, zróbcie to, ale tylko pod warunkiem, że tego chcecie. Bez zbędnego spinania się, bez przymusu i presji.











sweater: second hand, pants: H&M, bag: Parfois, ancle strap: Shoes Zone

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

I'll meet you up on the roof

Ostatnio czuję się niczym postać z bajki Disney'a. Jestem cała rozpromieniona, chodzę w podskokach i najchętniej cały czas tańczyłabym z radości. I nawet moje włosy stały się bardziej miękkie. Ten jakże nienaturalny stan spowodowany jest wspaniałą pogodą, wyjaśnieniem się sprawy, która wisiała nade mną od dłuższego czasu oraz majowym wyjazdem do Paryża. Proszę podzielcie się ze mną, co ostatnio sprawiło Wam niesamowitą przyjemność? Nie musi być to coś niezwykłego, bo przecież nawet najmniejsza rzecz potrafi sprawić nam wielką radość.

PS. Za dwa tygodnie wybieram się do Paryża, więc chętnie przyjmę wszelkie porady dotyczące tego, gdzie warto zjeść i co koniecznie trzeba zobaczyć (chociaż niekoniecznie muszą być to typowo turystyczne atrakcje). 



Recently I feel like a Disney cartoon character. I'm beaming and smiling all the time. And even my hair became softer. This condition is caused by the great weather and my trip to Paris. What made you joy recently? For two weeks I'm going to Paris. You've been there already? Could you recommend a places worth seeing?







suit: Orsay, t-shirt: Mango, bag: Aldo, ancle strap: Shoes Zone

sobota, 6 kwietnia 2013

Fashion Now 2 - recenzja



Pogoda jaka jest, każdy widzi. A że nie należę do osób, które przebierają się do zdjęć, nie będę więc udawać, że chodzę w ramonesce i w letnich szpilkach, kiedy nie rozstaję się z zimową kurtką i butami. Oglądanie kurtki zimowej w kwietniu nie należy do najprzyjemniejszych czynności, mam więc dla Was recenzję książki.

Ostatnio, dosłownie za jakieś grosze, wpadła mi w ręce książka Fashion Now 2, która jest swoistym przeglądem najlepszych współczesnych projektantów. Znajdziemy w niej 160 sylwetek projektantów z całego świata wybranych przez założyciela brytyjskiego magazynu i-D, Terrego Jonesa. 

W porządku alfabetycznym od A Bathing Ape do Zucca. 




Książka rozpoczyna się przedmową Terrego Jonesa oraz krótkim esejem na temat marek modowych Susie Rushton i współczesnej mody męskiej Glenna Waldrona. Następnie przechodzimy do poszczególnych sylwetek projektantów i w tym momencie pojawia się pierwszy minus książki. Mianowicie, opis każdej osoby jest w języku angielskim, niemieckim i francuskim, na jednej i tej samej stronie, co sprawia, że jest on bardzo ogólny. Tych informacji jest zdecydowanie za mało. Każdy opis projektanta opatrzony jest zdjęciami projektów, z sesji zdjęciowych lub pokazów, lecz 2-3 zdjęcia to zdecydowanie za mało. 

Rzeczą, która bardzo mi się podobała są mini wywiady z projektantami. Każda z tych osób dzieli się swoją życiową maksymą, tym, co ją inspiruje, co jest najważniejsze w jej pracy oraz swoją definicją piękna. 

"Staram się przekształcić magię snów w rzeczywistość" Alberta Ferretti
"Wszystko jest dla mnie trudne. Projektowanie jest najłatwiejszą częścią" Benjamin Cho
"Jestem bardzo przyziemnym projektantem" Christopher Bailey
"Kiedy projektuję, myślę o uroku kobiet oraz o ich stopach" Giuseppe Zanotti
"Jestem tylko aktorką udającą projektantkę" Tara Subkoff
"Wierzę w styl, nie modę" Ralph Lauren
"Projektuję dla romantyków" Valentino 
"Tworzenie ubrań nie jest ekscytujące - ale ekscytująca jest możliwość nadania im duszy" Veronique Leroy



Nie można powiedzieć, że ta książka jest kompendium wiedzy o współczesnej modzie, ponieważ została wydana w 2008 roku i wiele informacji jest już nieaktualnych, np. Nicolas Ghesquiere nie jest już dyrektorem kreatywnym Balenciagi. Poznałam za to nowe (dla mnie) marki, o których istnieniu nie miałam pojęcia. Książkę przyjemnie się przegląda, ale gdybym miała dać za nią cenę sklepową, to raczej zrezygnowałabym z jej zakupu.
Za to spokojnie mogę ją zaliczyć do coffee table books, czyli książek, które ładnie się prezentują w miejscu szczególnie widocznym dla naszych gości.