poniedziałek, 30 lipca 2012

thousand mile wish

Kurtki jeansowej nie nosiłam od dobrych kilku lat. To chyba rodzaj traumy z dzieciństwa, gdy każdy nosił prawie identyczne ubrania, bo tylko takie były dostępne. A jeans był. Nosiły go nastoletnie gwiazdy muzyki pop i wszystkie moje koleżanki. Z tego powodu, przy pierwszej nadarzającej się okazji, kurtka jeansowa poszła w kąt. I było tak, aż do momentu znalezienia tej idealnej. Model ten może nie jest typową jeansową kurtką, ale zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. W połączeniu z kratką typową dla żakietów Chanel tworzy kobiecą całość.

Ostatnio jestem na etapie intensywnego czytania blogów poświęconych minimalistycznemu stylowi życia. Refleksje, które zrodziły się po lekturze skłoniły mnie do ponownego przejrzenia mojej garderoby oraz pozbycia się części niepotrzebnych rzeczy. Na pierwszy ogień poszły ubrania i biżuteria, następnie zabiorę się za uporządkowanie biurka i domowej biblioteczki.










jacket and pants: Stradivarius, shirt: Cubus, bag and shoes: Aldo

poniedziałek, 23 lipca 2012

don't ask me when, but ask me why

Gdy pory roku postanawiają z nas zakpić i lato zamienia się miejscami z jesienią, ja planuję podróże. Gorzkie to żarty, gdy zamiast upałów, opalania się i taplania się w wodzie lato funduje nam zimny deszcz i porywisty wiatr. Ja jednak jestem myślami gdzieś dalej, gdzie indziej. Przeglądanie przewodników, szukanie informacji w Internecie, wybieranie noclegów oraz robienie najróżniejszych list sprawia mi taką samą radość, jak sama podróż. Przygotowania wprawiają mnie w stan gorączkowego podniecenia, nie mogę usiedzieć na miejscu i wszystko się we mnie wyrywa, żeby tylko już wyruszyć. Czasami jednak trzeba cierpliwie poczekać. Tak, jak na pogodę.

W przyszłym miesiącu wybieram się do Budapesztu. Wszelkie rady mile widziane. Gdzie można dobrze i tanio zjeść, gdzie warto pójść i co warto zobaczyć (niekoniecznie chodzi mi o typowo turystyczne atrakcje)? Gdzie najbardziej można poczuć klimat i magię tego miasta?







blouse: Mango, jeans: Levis, bag: Aldo, shoes: Asos

środa, 18 lipca 2012

pulling out the dresses

Chyba nie będzie to nic odkrywczego, jeżeli napiszę, że sieciówki coraz częściej rezygnują z jakości ubrań na rzecz szybkiego zarobku. W second handach, oprócz pojedynczych przypadków, zazwyczaj znajdujemy rzeczy dziurawe, zmechacone czy poplamione. Po którymś razie z kolei, kiedy po przyniesieniu do domu ubrania z sieciówki, ubranie to zmechaciło się od samego wiszenia w szafie (czy to w ogóle ma sens?) człowiek może się zniechęcić. Chociaż bardziej prawdopodobne jest, że się wkurzy. I to porządnie. 

Od czasu wpadki z pewną sukienką, a później z koszulką, a później z żakietem, staram się zwracać uwagę na materiał, z którego zrobione są ubrania. Nie jest to łatwe zadanie, kiedy otacza nas tak ogromny wybór ubrań (ograniczony tylko dominującymi trendem sezonu oraz jakością). I nawet złota myśl, żeby kupować rzadziej, ale droższe ubrania powoli przestaje się sprawdzać. Bo jak tu ufać 'drogiej' marce, która pięć lat temu produkowała takie ubrania, w których chodzę do dziś, a obecny asortyment po jednym praniu nadaje się na śmietnik? 

Nic dziwnego, że po tylu rozczarowaniach prawie skakałam z radości, gdy znalazłam tę sukienkę. Jest uniwersalna, bo nie jest uszyta według sezonowych trendów i w dodatku jest zrobiona z dobrego jakościowo materiału, który idealnie dopasowuje się do figury. 







jacket: H&M, dress: Monki, wedges: czasnabuty.pl, necklace: szafa.pl

czwartek, 12 lipca 2012

Le désert de mon coeur

Od kilku dni żar leje się z nieba, a mi podczas codziennej podróży pociągiem towarzyszy "Pustynia"









piątek, 6 lipca 2012

tysiące zachodów słońca

Do niedawna w mojej szafie królowała czerń. I robiła to na tyle skutecznie, że z powodzeniem wypierała inne kolory. Wiadomo jednak, że oligarchia nie będzie trwała wiecznie i w końcu musiał nadejść ten moment, gdy w mojej szafie pojawi się coś 'w kolorze'. Jednak nie stało się to nagle, nie wybuchła ubraniowa rewolucja. Zmiany nadeszły powoli, prawie niezauważenie i zanim się spostrzegałam czarne ubrania potulnie ustępowały miejsca tym zwariowanym, kolorowym. W końcu mamy lato.

A poniższe zdjęcia pokazują, że zawsze można znaleźć złoty środek. Nie trzeba iść w zaparte.






shirt: Mohito, shorts: Gina Tricot (allegro.pl), bag: Parfois, sandals: Street