poniedziałek, 20 lutego 2012

windsor spectacles

"Pani raczy żartować"

I co z tego, że Lady Gaga była pierwsza? I co z tego, że pokazywały je wszystkie blogerki i to parę miesięcy temu? Moje są wielkie, ciężkie, przyciągają wzrok i prowokują do szeptów i śmiechu. Są idealne.




jumper: second hand, jeans: River Island, t-shirt: my boyfriend's, glasses: second hand

niedziela, 12 lutego 2012

second hand - baza mojej szafy

Zainspirowana filmikiem Styledigger postanowiłam sprawdzić jakie 'bazowe' rzeczy znajdują się w mojej szafie. Szczerze, przeraziłam się. Moja szafa to istny miszmasz i nie znalazłam w niej ubrań, które mogą stanowić podstawę wielu zestawów (może oprócz czarnych kardiganów, które kupuję zawsze, gdy mam okazję). Moje ciuchy kupuję często przypadkowo, pod wpływem chwili czy dlatego, że mi się podobają. Nie zastanawiam się czy w domu mam już coś, do czego będzie pasować nowo-zakupiony ciuch. Chyba czas stać się racjonalnie kupującym konsumentem. Tylko jak pozbyć się złych nawyków?

PS. Chyba idzie wiosna, bo wcale nie było mi zimno. I mówię to ja, człowiek, który marznie przez większą część roku. 





sweater, dress: H&M (second hand), boots: Humanic

Jak już kiedyś pisałam, teoretycznie ma być to blog modowy. Jednak nie chcąc zakładać kolejnych dziesięciu postanowiłam, że raz w miesiącu będę pisać o czymś innym, niż to jak się ubieram. Zatem, w najbliższym czasie, możecie spodziewać się postów o książkach, ciekawych miejscach czy o tym, co mnie inspiruje. Przede wszystkim jednak spodziewajcie się ogromnej ilości postów o Korei Południowej, kolejnej mojej miłości.

wtorek, 7 lutego 2012

jeszcze będzie normalnie

Spadł śnieg i od razu zrobiło się cieplej ( -9 stopni toż to prawie letnie temperatury!), dlatego wyskoczyłam na pięć minut na dwór, żeby powyginać się w  stylu Króla Juliana. Teraz grzeję się w domu i próbuję wymyślić jakiś pseudointeligenty tekst, ale wena opuściła mnie w momencie, gdy przejrzałam zdjęcia. Twarz moja blada, ginie w natłoku koloru czarnego i wcale nie odróżnia się od śniegu. Ja tu tylko stoję. Jestem żywym manekinem, podziwiać należy strój.





coat: Romwe, shirt: Mango, jeans: New Yorker, gloves: Atmosphere, boots and bag: Asos

Zapraszam do poprzedniej notki. Próbuję stworzyć listę książek do przeczytania w 2012 roku.

środa, 1 lutego 2012

czytelnicze podsumowanie roku 2011

Na dworze trzaska mróz (dzisiaj u mnie temp. wynosi -19 stopni) a ja siedzę w domu, popijam zieloną herbatę i próbuję napisać artykuł o oszustwach internetowych. Niestety nie bardzo mi idzie, więc postanowiłam oderwać się na chwilę od tego zajęcia i stworzyłam dla Was listę najlepszych i najgorszych książek, które przeczytałam w roku 2011.



Najlepsze książki roku 2011:

1. "Zaproszenie na kimchi" Lena Świadek
Korea Południowa od jakiegoś czasu niezmiennie mnie fascynuje, więc wprost pochłaniam wszystko, co znajdę na jej temat. Niestety, polskich publikacji jest niewiele, więc trzeba zadowolić się tym, co jest dostępne. Chociaż pani Świadek nie powala swoim stylem pisania, a jej spostrzeżenia często są wręcz banalne, to książka podobała mi się, ponieważ przystępny sposób przybliża nam kraj Porannej Świeżości.
2. "Prowadził nas los" Kinga Choszcz, Radosław Siuda
Książka napisana przez, nieżyjącą już, polską podróżniczkę, to dziennik z podróży dwojga młodych ludzi, którzy prze pięć lat podróżowali autostopem zwiedzając świat. Jest to książka z tych zapadających w pamięć i zmieniających nasze nastawienie do życia. Czytając ją, ma się ochotę rzucić wszystko, wyjść z domu i iść przed siebie. 
Marzena Filipczak bardzo chciała zwiedzić Azję, niestety nikt nie chciał jej towarzyszyć. Pojechała więc sama. Książka ta dzieli się na dwie części. Pierwsza z nich, to opis przeżyć białej kobiety samotnie podróżującej po Azji. Druga część jest bardziej praktyczna, autorka odpowiada na zadawane jej najczęściej pytania. Idealna lektura na zimowe wieczory, czytając ją można samemu poczuć niezwykły klimat Dalekiego Wschodu.
4. "Bikini" Janusz Leon Wiśniewski
Janusz Leon Wiśniewski zazwyczaj pisze krótkie opowiadania i nie wiedziałam, czego spodziewać się po ponad 400-stronicowej powieści. Jednak, gdy tylko zaczęłam czytać, wciągnęłam się w opisywaną przez niego historię. "Bikini" to nie tylko książka o okrucieństwach wojny, ale również o tym jak kochać, gdy widziało się tyle zła i o tym jak zaufać drugiemu człowiekowi, gdy przeżyło się tak tyle cierpienia.
Pomyślicie sobie: 'kolejne romansidło'. Może i tak. Jednak jest to przepiękna historia o miłości, nadziei, ludzkiej determinacji, smutku, bólu i stracie ukochanej osoby. Książka częściowo oparta jest na faktach, ponieważ autor opisał losy swojego dziadka, który urodził się w Ulanowie i walczył w szeregach armii Austro-Węgier podczas I wojny światowej. Chociaż zakończenie nie do końca mi odpowiadało, to naprawdę polecam tę książkę.
6. "Ani z widzenia, ani ze słyszenia" Amelie Nothomb
Styl tej autorki jest naprawdę wyjątkowy, dlatego wszystko co napisze, czytam jednym tchem. Książka ta opowiada o powrocie autorki do Japonii, jej ukochanego kraju. Wkrótce poznaje młodego mężczyznę imieniem Rinri i zakochuje się w nim. Do czasu aż chłopak poprosi ją o rękę. Każdego, kto zna książki tej autorki nie muszę zachęcać do czytania, ale reszcie polecam za bezpretensjonalność, niesamowitą wnikliwość i plastyczne opisy.

Najgorsze książki roku 2011:

1. "Masz przyjaciela. Jedz, módl się, kochaj w Rzymie" Luca Spaghetti
Książkę dostałam na urodziny i zapewne sama z siebie nie sięgnęłabym po nią. Jest to książka, która opowiada o wydarzeniach z powieści "Jedz, módl się, kochaj" Elizabeth Gilbert od strony przyjaciela, którego pisarka poznała w Rzymie. Niestety, dla mnie książka była strasznie nudna, pomimo świetnego opisu Włoch i włoskiej kuchni.
2. "Dobry rok" Peter Mayle
Po książkę sięgnęłam po obejrzeniu filmu, który wprost mnie zachwycił. Niestety książka nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia. Nie mogłam skończyć jej czytać. Zdecydowanie czegoś mi w niej brakowało. Może tych wspaniałych zachodów słońca.
3. "Moja Afryka" Kinga Choszcz
Po przeczytaniu książki "Prowadził nas los" byłam oszołomiona i czułam niedosyt, dlatego też sięgnęłam po drugą książkę tej autorki. "Moja Afryka" opowiada o samotnej podróży Kingi do Afryki. Podróży, która zakończyła się śmiercią autorki. Nie mogę powiedzieć, że źle się czytało, ale w porównaniu z pierwszą książką autorki coś mi tutaj nie pasowało. Może dlatego, że książka przed wydaniem nie została oszlifowana przez autorkę i osoby, które chciały ją wydać opierały się suchych notatkach Kingi. Nie wiem, ale czegoś mi tutaj zabrakło.
4. "I wciąż ją kocham" Nicholas Sparks
Kolejna książka, którą dostałam na urodziny. Tym razem jest to typowe 'romansidło'. I chociaż "Pamiętnik" mi się podobał, tak ta książka była dla mnie po prostu nudna. Przyznam się bez bicia, nie wytrwałam do końca.

A jaka jest Wasza lista? Co polecacie do przeczytania w roku 2012?