piątek, 27 stycznia 2012

Ulica Skowronkowa 6

Właśnie miałam ponarzekać, że na dworze jest  -6 stopni, że nie idzie mi pisanie pracy, że zbliża się deadline oddania artykułu, a ja go jeszcze nawet nie zaczęłam pisać, że muszę się nauczyć wszystkich rodzajów reklamy, a strasznie mi się nie chce i że chyba dopadła mnie jesienno-zimowa chandra, bo ostatnimi czasy ciągle marudzę. Stwierdziłam jednak, po co? Przecież można napić się gorącej czekolady z bitą śmietaną, przeczytać fascynującą książkę o współczesnych poszukiwaczach skarbów, pośmiać się z psa, który ślizga się po zamarzniętych kałużach, otworzyć drzwi kurierowi, który ma dla was długo oczekiwaną paczkę, schować się przed światem w ukochanych ramionach. I od razu jest piękniej. 






                dress: Cubus, jumper: Gina Tricot, necklace: Bershka, ring: KappAhl, boots: Parfois

Teraz możecie zadawać mi pytania TUTAJ (Ask me questions HERE)

czwartek, 19 stycznia 2012

Polski Indiana Jones

Od kilku dni większa część Polski żyje w stanie lekkiej euforii, gdyż spadł śnieg, tak długo przez niektórych wyczekiwany. U mnie białego puchu nie ma. Jest za to niebiała już breja, która pod najmniejszym naporem zamienia się w brązowo-burą ciapę, której brak jakiegokolwiek uroku. Z tego powodu, póki co, klimatycznych zimowych zdjęć tutaj nie zobaczycie. Zobaczycie za to zdjęcia, które udało mi się zrobić zanim nastał dla Polaków ten jakże znamienny dzień.

To było gwoli wstępu. Teraz nadszedł czas na właściwą część teksu. PR-owiec, marketingowiec, specjalista od reklamy powinien potrafić sprzedać wszystko. Przede wszystkim jednak siebie. Bez tej, jakże pożytecznej, umiejętności po prostu zginie. A że moja uczelnia nie pozwoli swoim studentom zginąć, postanowiła przygotować nas do prawdziwego życia. Tak więc w ramach zaliczenia pewnego przedmiotu musieliśmy przygotować pozytywną prezentację własnej osoby. I zaczęło się, gdyż jak powszechnie wiadomo, studencka wyobraźnia nie zna granic. Jedni przedstawili swoje zalety w formie krzyżówki, inni wycięli hasła z gazety. Przyznam szczerze, że początkowo miałam z tym zadaniem pewne trudności, gdyż nawet w ironiczny sposób nie można było pisać o swoich wadach.  W końcu jednak wpadłam na pomysł, żeby przedstawić siebie przez pryzmat książek, które w dużej mierze ukształtowały mój charakter. Dlaczego jednak piszę Wam o tym? Ano, dlatego że jako uczennica szkoły podstawowej byłam szaleńczo zakochana w Tomku Wilmowskim i w przygodach, które przeżył. Patrząc na poniższe zdjęcia, myślę sobie, że Tomek byłby dumny z mojego stroju (chociaż do idealnej całości brakuje mi jeszcze rewolweru przy boku). W końcu wkładam na głowę kapelusz i ruszam w świat.





  hat: vintage, jumper: New Yorker, blouse and jeans: second hand, bag: MISAKO, shoes: New Look

czwartek, 12 stycznia 2012

I don't want realism. I want magic

Dwa razy do roku, w najgorętszym okresie dla fashion victims, staram się być rozsądna i powtarzam sobie, że dla takich przecen nie opłaca się wychodzić z domu. Jednak w tym roku miałam bardzo ważny powód, żeby wyłączyć dramę, zwlec z łóżka swoje szanowne cztery litery i wybrać się do centrum handlowego. Mianowicie, jakiś czas temu moja ukochana torebka, która wiernie służyła mi, gdy wyruszałam na uczelnię, zakończyła swój żywot. Z tego powodu, w tempie natychmiastowym, potrzebowałam jej zamiennika. I zaczęło się... Nie chcę tutaj podnosić Wam ciśnienia, dlatego daruję sobie, mrożące krew w żyłach, opisy moich poszukiwać. Powiem tylko tyle, że nic nie znalazłam. A przecież nie mam wielkich oczekiwać. Torebka musi być czarna (żeby pasowała absolutnie do wszystkiego), musi pomieścić format A4 (jak ktoś spędza na uczelni cały dzień, to musi gdzieś pomieścić te wszystkie zapasy żywności, książki i notebooka) i nie powinna kosztować fortuny. 

Na szczęście, gdy sieciówki zawodzą, z pomocą przychodzi lumpeks. Liczycie na szczęśliwe zakończenie historii? Niestety, nie macie na co liczyć. Torebki do tej pory nie udało mi się znaleźć, ale w ramach pocieszenia stałam się posiadaczką poniższej sukienki, która jest absolutnie urocza. 





                           dress: Asos, cardigan: New Look, scarf: Vero Moda, boots: Humanic

środa, 4 stycznia 2012

wiadomości z drugiej ręki

Dzień dobry Państwu, rozpoczynamy serwis informacyjny. 

Zaczniemy od najnowszych wieści z wrocławskiego placu boju. Nasz korespondent, z narażeniem życia, wyruszył do galerii handlowych, żeby zdać Państwu relację z ostatnich wydarzeń. W końcu zaczęły się zimowe wyprzedaże...

Wieści są nie najlepsze. Inditex podbity, najeźdźcy splądrowali wszystko. Z półek w mgnieniu oka poznikały małe rozmiary. Do Bershki i Stradivariusa aż strach wejść, wszędzie walają się pozostałości po zażartych walkach o ubrania przecenione o 20-30 proc. Sytuacja w Zarze ma się podobnie, ale tutaj akurat można się było tego spodziewać. Przeceny żałośnie niskie, ale kolejki do kasy ciągną się aż do drzwi. Spodobały mi się buty, ale nie było już rozmiarów. W H&M nic się nie zmieniło w porównaniu z sytuacją przed świętami. 

Chciałbym móc podzielić się z Państwem dobrymi wiadomościami, ale nie oszukujmy się. W Polsce realia wyprzedażowe są straszne. Prosto z samego centrum wydarzeń dla telewizji polskiej mówił Piotr Kwaśko.




blouse, bracelet: KappAhl, handbag: I found in the attic, trousers: Stradivarius, boots: New Look