środa, 30 listopada 2011

Birds are leaving over autumn's ending

Wieczory przychodzą szybko. Jak dla mnie zbyt szybko. Czas przelewa się przez palce. Więc zanim niebo na dobre upodobni się do ziemi, a ziemia do nieba, zanim świat ogranie wszechobecna szarość, wystawiam twarz do słońca. Łapczywie łapię jego ostatnie promienie.





              t-shirt, leggings: second hand, jacket: Romwe, necklace: Forever18, boots: New Look

sobota, 26 listopada 2011

I Was Made For Lovin' You

Mam słabość do czerwonych beretów. Od razu przychodzi mi na myśl jesienny Paryż i Cyganeria. Zapach maślanych croissantów i kawy z rana. Wieczorami muzyka płynąca z barów i kawiarni. Śmiech ludzi wymieszany z dymem papierosowym i unoszącym się w powietrzu zapachem perfum. Paryż to bezczelne miasto i doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Z powodów wymienionych wyżej, i jeszcze z tysiąca innych, za każdym razem, gdy widzę Dziewczynę w czerwonym berecie na głowie, uśmiecham się. Moja czapka nie jest może typowym beretem, ale sprawia, że nawet najbardziej ponury dzień zaczyna nabierać kolorów. Od zeszłej jesieni jesteśmy nierozłączne, ja i ona.





  
    cap: second hand, scarf, jacket: Vero Moda, t-shirt: H&M (sh), jeans: River Island, boots: no name

czwartek, 17 listopada 2011

Tell Me Your Wish

Szklany budynek. W środku wita mnie zaduch i tłum ludzi. Uderza we mnie mieszanina tysiąca dźwięków i zapachów. Dzieci płaczą, matki próbują je uspokoić a ojcowie taktycznie odwracają głowy w drugą stronę. Na placu przed wejściem stoi wielka, sztuczna choinka. Jeszcze bez światełek, jeszcze naga, ale już z uporem przypomina nam, że Święta zbliżają się wielkimi krokami. Jest niczym zegar, którego tykanie uporczywie tkwi nam w głowach. Oni to wiedzą, wiem to również ja. Z tygodnia na tydzień, tłum robi się coraz bardziej nerwowy. W oczach ludzi widać szał konsumpcjonizmu, a w powietrzu wisi niewypowiedziane pytanie: 'Czy w tym roku również zdążę?'.

Natłok  informacji bombarduje mnie ze wszystkich stron. Doskonałe chwyty marketingowe sprawiają, że czuję na sobie presję. Jeżeli nie poddam się temu szaleństwu, będę napiętnowana. I chociaż doskonale zdaję sobie sprawę z technik, którymi się posługują, jestem bierna. Nie mam siły z tym walczyć. W końcu w każdym szaleństwie tkwi jakaś metoda. 





blouse: second hand, jumper: Gina Tricot (sh), jeans: Crocker (sh), handbag: Misako, shoes: Deichmann

Teraz możecie zadawać mi pytania TUTAJ (Ask me questions HERE)

piątek, 11 listopada 2011

I go walking in my sleep

Zawsze śmieszyły mnie stwierdzenia typu: 'nie wiem jak do tej pory mogłam żyć bez...', 'nie wyobrażam sobie jak moja szafa mogła istnieć bez... (wpisać wedle uznania)'. Owszem, mogłam i obchodziłam się do tej pory (o zgrozo!) bez czarnej marynarki. Moja szafa spokojnie sobie istniała nie odczuwając braku tego konkretnego ciucha. Taki stan rzeczy zapewne trwałby nadal, gdybym nie znalazła w lumpeksie prezentowanej niżej marynarki. Jest czarna, dobrze leży, kosztowała grosze i pasuje do większości moich ubrań. Chyba czas zacząć bić pokłony.

Buty te są tak rozkosznie brzydkie, że aż piękne. Mój Mężczyzna ich nie znosi i za każdym razem, gdy mam je na nogach, nie szczędzi mi złośliwych uwag. Za to ja oszalałam na ich punkcie. A Wy, Drogie Czytelniczki, macie w swoich szafach jakieś ubrania, których widoku wasi ukochani/rodzina nie może ścierpieć? 




      jacket, t-shirt, handbag: second hand, sweater: Troll (sh), jeans: Crocker (sh), shoes: Lasocki

Teraz możecie zadawać mi pytania TUTAJ (Ask me questions HERE)